wtorek, 4 stycznia 2011

Związek Szlachty Polskiej Oddział w Bydgoszczy 3 2009

KRONIKA



Wyprawa na Kresy I. Rzeczypospolitej
Wyprawa ta, obejmująca swym zasięgiem szczególnie południowe i wschodnie tereny obecnej Białorusi, była zorganizowana przez Bractwo Inflanckie. Uczestniczyło w niej także kilku członków Związku Szlachty Polskiej  z Oddziału w Bydgoszczy: Andrzej Bogucki h. Awdaniec – prezes Oddziału, Jarosław Antoni Janczewski h. Dołęga i Romuald Franciszek Kromplewski h. Korab, wraz ze swą żoną Elżbietą. Podobne wyjazdy są każdego roku, nieraz kilkakrotnie, przeważnie na teren Litwy, Łotwy i Estonii. Oprócz celu dokładnego poznania naszych Kresów Pierwszej RP oraz ziem przyległych do dawnych Inflant, jest zbieranie materiałów do późniejszych artykułów, publikowanych w ,miesięczniku naukowo - literackim Świat Inflant, poznanie mieszkających tu ludzi, szczególnie nawiązanie kontaktów z naszymi Rodakami oraz pomoc polskim szkołom na tych terenach. Na obszarach odwiedzanych przez nas tym razem nie ma wprawdzie takich szkół jakie tą nazwą obejmujemy te placówki w Polsce, ale w wielu miejscowościach, nawet najdalszych na wschód, Macierz Szkolna organizuje sobotnio – niedzielną naukę języka polskiego i zaznajamiania z polską kulturą. Tego typu działania opierają się na wolontariacie, bo nauczyciele nie otrzymują za swą pracę żadnego wynagrodzenia, nie ma też żadnego wsparcia materialnego ta działalność ze strony władz państwowych Białorusi. Jak usłyszeliśmy, „władze nie przeszkadzają i nie pomagają”. Czasem użyczają w szkole sali, ale w małych miejscowościach nauka odbywa się w domach prywatnych. W tej sytuacji Bractwo Inflanckie stara się wspomóc te „szkoły”, zawożąc materiały piśmienne, książki czy nawet komputery. Za szczególnie cenne trzeba uznać spotkania z działaczami Polonii, także z innymi Polakami, którzy nieraz mają bardzo rzadki kontakt z rodakami z Polski. Trasę wyprawy podaję poniżej. Miejscowości zwiedzane wytłuszczono, a w których były noclegi dodatkowo podkreślono: BIAŁORUŚ  24.4. – 3.5.2009 r. Bydgoszcz – Warszawa – Brześć Litewski – Kobryń – Pińsk – Pina – Stolin – Rubel – Dawidgródek – Turów – Prypecki Park Narodowy – Mozyrz – Kimbarówka – Jurewicze – Chojniki – Rudaków – Poleski Rezerwat Radiacyjno -Ekologiczny – Łojów – Dniepr (Komaryn) – Sutków – Homel – Wietka – Czeczersk – Krzyczew – Mścisław – Mohylew – Szkłów – Aleksandryja – Lenino –  Babinicz - Dubrowna – Orsza – Smolany – Tołoczyn – Krupka – nad Berezyną –Borysów – Bryli – Żonino – Smolewicze – Mińsk – Kuropaty – Mińsk – Stołpce – Kosów Polski (Mereczowszczyzna) – Brześć – Warszawa – Bydgoszcz.     Przejechano 3540 km. Sprawozdanie z tej prawie dziesięciodniowej wyprawy zajęłoby pewnie więcej niż objętość kilku numerów naszej Kroniki, dlatego dołączam tylko kilka zdjęć przedstawiających nasz pobyt w miejscach szczególnie związanych z dawnymi dziejami, gdy był to teren Kresów naszej Rzeczypospolitej. A więc miejsce urodzenia Tadeusza Kościuszki, miejsca bitew przy przeprawie przez Berezynę, pod Lenino oraz miejsca związane z martyrologią (Kuropaty). Szukaliśmy też jakiegoś pomnika czy pamiątki na polu ogromnej bitwy pod Orszą (w miejscowości Bryli), w której wojska polsko – litewskie, dowodzone przez wielkiego hetmana litewskiego Konstantego Ostrogskiego,  w roku 1514 pokonały armię moskiewską, którą dowodził Iwan Czeladnin. . Połączone siły polsko – litewskie liczyły około 30 tysięcy żołnierzy, armia moskiewska około 50 tysięcy.. Zwycięska bitwa  zahamowała prawie na 300 lat ekspansję Moskwy na wschód. Prawdopodobnie  w Polsce mało kto wie, że była taka bitwa, a w odwiedzonej wsi dziwiono się naszej wizycie, bo nikt tam z zagranicy nie zjawiał się od dziesięcioleci. Niestety żadnego widomego znaku tej bitwy nie znaleźliśmy, dlatego takiego zdjęcia nie ma. W miejscach gdzie stracili życie Polacy, także inni ludzie, modliliśmy się za ich dusze i śpiewaliśmy Hymn Polski.
Rozlewiska Prypeci koło Pińska, a Wincenty Pol pisał tak:
A gdy Żmudź ci przyjdzie rzucić
Nazad Litwą znowu wrócić,
To przed pińską opatrz drogą
Wóz twój dobrze w potrzeb wszelką; 
Bo w pustynię wjedziesz wielką,
W ziemię dżdżystą i ubogą. 
Droga pójdzie ci przez błota, 
Po nich długi pomost spłynie, 
W oczeretach oko zginie,
A kraj nudny niby słota! 

Ani ruchu, ani duchu, 
Woda stoi, wiatr nie wieje; 
Lud po puszczach mało sieje;
Jedno lasem się zabawia: 
Dziegieć pali, drzewo spławia, 
Drze dranice, gnie obody
I nałożon jest do wody,
Jak tych bobrów leśne plemie,
Co z nim na spół trzyma ziemie. 

Mnóstwo jezior, rzek niemało 
Po kotlinach się rozlało;
Miasto trawy, rokiciny, 
Miasto bydła, huk zwierzyny. 

Opisy do załączonych zdjęć. Zdjęcia dla zainteresowanych osób możemy przesłać osobną pocztą. 1. W pierwszym dniu biskup brzeski Kazimierz Wielikosielec poświęcił  w archikatedrze w Pińsku przywieziony przez nas krzyż, który już służył nam przy święceniu czwartej rocznicy śmierci Jana Pawła II. w Bydgoszczy (patrz Kronika nr 2). 2. W Pińsku przed pomnikiem nad Piną stoją (od lewej): Elżbieta Kromplewska, obok przewodniczka z miejscowej Polskiej Macierzy Szkolnej, Jarosław Janczewski, Romuald Kromplewski i Andrzej Bogucki. Niżej tablica na domu Ryszarda Kapuścińskiego w Pińsku. 3. Na granicy II. Rzeczypospolitej, między Dawidgródkiem a Turowem, odśpiewaliśmy „Jeszcze Polska nie zginęła…”. 4. Turów: Przed pomnikiem związanym ze średniowiecznymi dziejami tej ziemi stoją Andrzej Bogucki i Romuald Kromplewski. Turów w X wieku był jedną ze stolic plemienia Dregowiczów, a potem stolicą Księstwa Turowskiego oraz prawosławnego biskupstwa. W pięknej nowej hali, widocznej za pomnikiem, bez żadnego nadzoru są eksponowane wykopaliska grodziska, które tutaj się znajdowało na wysokim brzegu Prypeci. 5. W zrekonstruowanym średniowiecznym zamku w Mozyrzu po środku stoi prezes Oddziału Andrzej Bogucki h. Awdaniec i obok po prawicy  Jarosław Antoni Janczewski h. Dołęga , a po lewicy Romuald Franciszek Kromplewski h. Korab. 6. Szlachta: od lewej Romuald Kromplewski, Andrzej Bogucki i Jarosław Janczewski przed pałacem Chalczewskich i Samożęckich, zbudowanym w XIX w. nad rzeką Soż. 7. A tu już na krańcach Pierwszej Rzeczypospolitej, przed kościołem pokarmelickim w Mścisławiu. Kościół ten był ufundowany przez wojskiego mścisławskiego Karola Jakuba Madalińskiego w XVII w. Obecnie jest w opłakanym stanie, czynna tylko część prezbiterium, gdzie ksiądz ustawił 10 ławeczek, nawa w rusztowaniu bez nadziei na rychłą odbudowę. Sąsiedni kościół pojezuicki –barokowa budowla z roku 1614 fundacji króla Zygmunta III Wazy, w jeszcze większej ruinie. Któż rozpozna tu obecnie nasze najdalej na wschód wysunięte miasto wojewódzkie. 8. Przed pomnikiem na cmentarzu w Lenino – z tymże samym poświęconym krzyżem. 9.Sanguszków: Przy grobie Filomata i najlepszego przyjaciela Adama Mickiewicza,  Tomasza Zana i jego żony Brygidy. 10. Mińsk. Przed kościołem pw. Szymona i Heleny z 1908 r. fundacji Edwarda Wojniłłowicza. Fundator (po stracie majątku z powodu rewolucji) zamieszkał w Bydgoszczy, gdzie zmarł. Kilka lat temu ciało jego, z znacznej mierze za sprawą ludzi , którzy są na zdjęciu, zostało ekshumowane i przewiezione do Mińska. Na fotografii w pierwszym rzędzie stoi bardzo gościnny proboszcz parafii (ciągle chciał nas gościć!). Po jego prawej ręce znajduje się Andrzej Bogucki, po lewej Romuald Kromplewski, a obok niego Stefan Pastuszewski – główny organizator i szef naszej wyprawy na Białoruś. 11. 
Kuropaty koło Mińska, las i dolina gdzie w roku 1937 NKWD zamordowało ponad 300 tysięcy Białorusinów, ale także Rosjan i mieszkających tam od wieków Polaków, uznając ich za „wrogów ludu”. Także zdjęcie obok ukazuje setki krzyży ustawionych w tym lesie. Napotkany przypadkowo świadek tamtych czasów, opowiedział nam jak zginęli jego rodzice i krewni, oraz ile kości wydobyto (także dziecięcych), gdy budowano obok drogę.12. Ale tu winniśmy być optymistami, widząc jak nasz wódz – prezes Andrzej Bogucki idzie na czele licznego stada krów. , Nad nią kurz, że i świata nie widać! 13. Sokół Andrzej Bogucki przed zrekonstruowanym dworkiem Tadeusza Kościuszki w Kosowie Polskim (Mereczowszczyźnie) - obecnie na Białorusi.14. Nie ma możliwości, ani potrzeby, zamieszczenia wszystkich (ponad tysiąca)  zdjęć, chociaż niektóre są z pewnością ciekawe. Podsumowując ogólnie tę wyprawę, warto jednak dodać, że wszędzie napotkaliśmy na Białorusi ludzi nam życzliwych i wręcz wzorowy porządek i czystość na terenie wszystkich miast i wsi. Nie wiemy skąd w Polsce biorą się opinie o niebezpieczeństwach podróży po tym kraju, nie mówiąc o innych wyssanych z palca wiadomościach, publikowanych w polskich mediach. Oprac. Romuald Kromplewski.