wtorek, 4 stycznia 2011

Związek Szlachty Polskiej Oddział w Bydgoszczy 5 2009

KRONIKA


Krótka kronika objazdu po Litwie
Jerzy Żenkiewicz Toruń, 7 lipca 2009
Chcąc wzbogacić tematycznie KRONIKĘ wydawaną przez Związku Szlachty Polskiej Oddział w Bydgoszczy, dzielę się poniżej swoimi reminiscencjami związanymi z kilkudniowym objazdem po bliskiej mojemu sercu Litwie.
Wstęp
Objazd miał miejsce na początku lata tego roku, który zrobiliśmy wspólnie z moją małżonką Ireną. Dla sprawności podróżowaliśmy samochodem. Trasa nasza była następująca: Toruń-Ogrodniki-Troki-Wilno-Poniewież-Burbiszki-Cytowiany-Szydłów-Szawkoty-Kiejdany-Ogrodniki-Toruń.
Wybór trasy wynikał z kompromisu związanego z dysponowanym czasem oraz koniecznością odwiedzenia historycznych Trok i Wilna, wraz ze stronami rodzinnymi Żenkiewiczów ze Żmudzi. Trzeba przyznać, że podróżowanie samochodem po Litwie w porównaniu sprzed kilkunastu, czy nawet kilku lat – to sama przyjemność. Po pierwsze, nie ma już uciążliwej granicy i kontroli. Granicę przejeżdża się zmniejszając tylko szybkość. Po drugie, Litwini mają zdecydowanie lepsze od nas drogi, z dość rozbudowaną i bezpłatną siecią  autostrad. Będąc już w okolicach Sejn zjechaliśmy do pobliskich Berżnik. Znajduje się tutaj bardzo interesujący cmentarz z kwaterami poświęconymi poległym żołnierzom polskim walczącym o niepodległość Polski z Litwinami i bolszewikami w latach 1919-1920. Mieści się tutaj m.in. kwatera żołnierzy polskich ze słynnej 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej. Wynikiem odwilży i pojednania pomiędzy Polską a Litwą powstała w 2005 roku kwatera wraz ze symbolicznym pomnikiem - poświęcona poległym Litwinom, którzy zginęli w walkach z Polakami.
A dalej po kolei ... .
Troki
Pierwszy nocleg mieliśmy za Ogrodnikami przy samej granicy w miejscowości Hołny Mejera w pięknym „Dworze Mejera”, który polecił nam przyjazny kolega Czarek Citko z Politechniki Białostockiej. Obiekt pełni funkcję ośrodka konferencyjno-wypoczynkowego Politechniki Białostockiej. Jest to klasycystyczny dwór polski, z typowym portykiem i dachem, z bryłą budynku usytuowaną na godzinę jednastą, z nieparzystą ilością schodów. Do dworu wiedzie aleja ze starymi drzewami, z kolistym zajazdem. Było nam bardzo przyjemnie korzystać z odrestaurowanego i funkcjonującego z powodzeniem dworu. Odległość ok. 140 km z Ogrodnik do Trok pokonaliśmy w niecałe 2 godziny. Troki mają bardzo bogatą historię. W XIII wieku istniała tutaj drewniana warownia. Nowy murowany zamek wzniósł w 1321 roku Giedymin, który z Kiernowa przeniósł swą stolicę do Trok. Po dwóch latach Giedymin przeniósł stolicę do Wilna. Po śmierci Giedymina zamek w tzw. Starych Trokach i usytuowany na półwyspie, był rezydencją księcia trockiego i żmudzkiego Kiejstuta. Troki uzyskały, jako jedno z pierwszych miast na Litwie, prawa miejskie w 1409 roku. Od 1413 roku, aż do czasów rozbiorów były stolicą województwa i miejscem odbywania sejmików. Po zniszczeniach zamku dokonanych przez Krzyżaków, Wielki Książę Litewski Witold wybudował potężny zamek obronny na wyspie jeziora Gale, zwanej Wyspą Zamkową. Oba zamki zostały doszczętnie zniszczone podczas wojny z Moskwą w 1655 roku. Zamek na wyspie został dopiero odrestaurowany z inicjatywy prof.  Stanisława Lorentza, który w latach 1929-1934 był konserwatorem zabytków w województwie wileńskim i nowogródzkim. Sam zamek z dominującymi wieżami warownymi robi z zewnątrz imponujące wrażenie. Natomiast od wewnątrz już mniejsze. Usytuowane  w nim Muzeum Historyczne, nie zrobiło na nas szczególnego wrażenia.  Godnym polecenia jest jednak dość bogaty zbiór pieczęci i sygnetów szlacheckich, wykonanych ze złota, srebra i bursztynów. Z zamku bardzo dobrze jest widoczny na przeciwległym brzegu w Zatroczu piękny pałac Tyszkiewiczów. Jest to dwukondygnacyjna budowla, od strony jeziora z okazałym dwukolumnowym wgłębnym portykiem i rozległym tarasem z widokiem na jezioro i zamek. Od frontu belwederek, jest zwieńczony tarczami z herbami Tyszkiewiczów i Czetwertyńskich. Po wojnie pałac pełnił funkcję ośrodka wypoczynkowego, później sanatorium. Obecnie nie jest dostępny. W Trokach szczególnie godnym polecenia jest kościół katolicki p.w. Nawiedzenia NMP, ufundowany w 1409 roku przez księcia Witolda. W jego ołtarzu znajduje się cudowny obraz MB z Dzieciątkiem, zwany Madonną Trocką. Obraz MB Trockiej był pierwszym koronowanym obrazem na Litwie. Obecnie na Litwie są cztery koronowane obrazy tzw. koronami papieskimi - Ostrobramski w Wilnie, w Trokach, Szydłowie i Kalwarii Żmudzkiej – z których trzy pierwsze wymienione miejscowości mieliśmy okazję odwiedzić podczas naszego objazdu. Świątynia jest obecnie remontowana i dla turystów niedostępna. Remont ma zakończyć się w 2012 roku. Podjęliśmy próbę jej zwiedzenia. Dzięki uprzejmości pań upiększających ołtarz weszliśmy do środka. W ołtarzu była kopia obrazu MB Trockiej. Orginał obrazu na czas remontu został przekazany do konserwacji do Wilna. Bardzo ciekawa jest z prawej strony ołtarza kaplica Romerów, z neoklasycystycznymi epitafiami członków rodziny.W mieście  zamieszkuje do dzisiaj ok. 70 potomków Karaimów. Zostali oni sprowadzeni z Krymu na Litwę przez księcia Witolda i osadzeni w Trokach, gdzie pełnili straż przy książęcym zamku. Karaimi byli ludem pochodzenia tureckiego, o religii zbliżonej do judaizmu. Na ul. Karaimskiej prowadzącej do zamku zachowała się gęsta drewniana zabudowa z domami z XIX wieku. Charakterystyczne jest usytuowanie domów ścianami szczytowymi zwróconymi ku ulicy z potrójnymi oknami. W Trokach znajduje się również drewniana czworoboczna świątynia karaimska, zwana kienesą. Zazwyczaj zamknięta, ale za drobną ofiarą chętnie otwierana przez wiekowego Karaima. Skorzystaliśmy z możliwości jej zwiedzenia. Wystrój wewnętrzny jest skromny. Główna część przeznaczona jest na modły dla mężczyzn, a przedsionek dla kobiet.
Wilno
Z Trok po półgodzinnej jeździe byliśmy już w Wilnie. Samo Wilno i jego zabytki są tak dobrze znane wielu Polakom i opisane w różnorakich publikacjach, że nie będę się starał opisywać bliżej jakiegokolwiek miejsca. Pół dniowy  pobyt w Wilnie ograniczyliśmy do zwiedzenia wileńskiego Starego Miasta, ograniczonego dolinami Wilenki i Wilii oraz linią dawnych murów obronnych. Rozpoczęliśmy naszą wędrówkę od monumentalnej wileńskiej katedry, poprzez zespół budowli Uniwersytetu Wileńskiego i dalej ciągiem komunikacyjnym ulic Didżioji (Wielkiej) i Auśros (Ostrobramskiej). W Ostrej Bramie podczas naszego zwiedzania odbywała się akurat msza, w śpiewnym kresowym polskim języku. Trzeba przyznać, że Litwini systematycznie dokonują restauracji Wilna. W porównaniu sprzed 3 lat, główny trakt został prawie całkowicie odremontowany. Proces restauracji przesuwa się teraz z centrum w kierunku wybranych obiektów leżących bardziej na obrzeżach miasta. W Wilnie zasmakowaliśmy tradycyjnych przysmaków kuchni litewskiej: cepelinów i kołdunów, tłusto okraszanych i zalewanych wspaniałą gęstą śmietaną. Po posiłku wyruszyliśmy z Wilna do Poniewieża. Dystans ten pokonaliśmy szybko bardzo dobrą i chwilami prawie pustą autostradą.
Poniewież
W Poniewieżu dotarliśmy bez przeszkód do zamówionego poprzez Internet hotelu „Pervaza”. Miasto Poniewież, obecnie siedziba administracyjna okręgu (okręg jest równoważnikiem naszego województwa), jest piątym pod względem liczebności miastem na Litwie, zbliżonym liczebnie do Torunia. Leży nad rzeką Niewiażą, a prawa miejskie uzyskał w XVI wieku. Etnicznie od Poniewieża i Niewiaży w kierunku północnym rozpoczyna się Żmudź, a historycznie Lauda z licznym bojarskim rodem Butrymów, znana Polakom z barwnych opisów „Potopu” Sienkiewicza. Dla nas Poniewież był tym bardziej bliski, gdyż  przed wojną mieszkała tu moja mama. Jej rodzice posiadali przylegający do granic miasta majątek Nowa Dola. Dziadek Zygmunt Staniewicz w okresie międzywojennym był aktywnym działaczem polonijnym i adwokatem. Do 1926 roku piastował w Poniewieżu funkcję viceprokuratora okręgowego. Wynikiem nacjonalistycznej nagonki Litwinów przeciwko Polakom, zrezygnował z piastowanej funkcji. Zajął się prowadzeniem majątku.  Pełnił też społecznie funkcję radcy prawnego dla Polaków z Poniewieża i okolic. Był głównym organizatorem budowy polskiego gimnazjum w Poniewieżu. Utrzymywał w tym zakresie bliskie stosunki ze swymi ciotecznymi braćmi, piastującymi  w tym samym okresie odpowiedzialne funkcje w czołowych polskich uczelniach: Leonem Staniewiczem (profesor, organizator powstania Politechniki Warszawskiej i jej rektor w latach 1921-1923) i Wiktorem Staniewiczem (profesor, rektor Uniwersytetu Stefana Batorego w latach 1921-1923)  Jego żona Anna z Butrymów, była znaną działaczką kulturalną, grała role w teatrze polskim i pełniła funkcję kierownika Sceny Dramatycznej teatru w Poniewieżu. Wieczorem złożyliśmy wizytę Panu dr Olgierdowi Niewiarowiczowi, doskonałemu znawcy Polaków z Poniewieża i okolic. Pan Olgierd mimo 85 lat, zachował wspaniałą pamięć i kondycję fizyczną. Wywieziony w 1948 roku przez Sowietów na Syberię, szczęśliwie przetrwał i powrócił na Litwę w 1954 roku. Kilka lat wcześniej towarzyszył i był naszym przewodnikiem po Żmudzi, kiedy zbierałem informacje o polskich majątkach do wydanej w ubiegłym roku książki „Dwór polski i jego otoczenie. Kresy Północno-Wschodnie”. Z Panem Olgierdem miło spędziliśmy wieczór, wypełniony wspomnieniami i dyskusją o problemach dni dzisiejszych. Następny dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania kościoła Św. Piotra i Pawła, parafii dziadków przed wojną oraz przyległego zabytkowego cmentarza. Na cmentarzu spotkaliśmy dość dużo polskich pomników. Sam cmentarz jest mocno zapuszczony. Dodatkowo „upiększają” go gromady krzykliwego  ptactwa - trochę, jak w filmie Alfreda Hitchcock,a. Godną odwiedzenia jest również neobarokowa katedra p.w. Chrystusa Króla, siedziba biskupstwa od 1926 roku. Warto też zwrócić uwagę na budynek dawnego upickiego sądu powiatowego, najstarszego w Poniewieżu, zbudowanego w 1614 roku. Później były tu archiwa sądowe. Samo centrum miasta jest bardzo zadbane, a   nieduże jezioro w środku miasta wraz z alejkami i rozwiniętą infrastrukturą parkową, są doskonałym miejscem spacerowo-wypoczynkowym dla mieszkańców Poniewieża i turystów. Po zabudowaniach dworsko-parkowych majątku dziadków Nowa Dola nie ma już śladu. W tym miejscu w latach 60-tych XX wieku powstało nowe osiedle mieszkaniowe Małuny. Po zwiedzeniu Poniewieża ruszyliśmy dalej na Żmudź.
Burbiszki
Oddalone są od Poniewieża w odległości ok. 40 km. Jest to dzisiaj bardzo zadbany zespół parkowo-dworski rodziny Bażeńskich. W burbiskim dworze przebywał Kornel Makuszyński, który ożenił się z Emilią Bażeńską. Dwór Burbiszki był w XIX wieku miejscem spotkań intelektualistów i artystów. Oprócz Makuszyńskiego bywali tutaj m.in. rzeźbiarz z Poniewieża Kazimierz Ulański, Piotr Wilejszys, czy wybitny litewski działacz kulturalny Jan Basanowicz. Obecny dwór ma charakter neogotycki wraz z przylegającą dwukondygnacyjną basztą. Pozostałe budowle dworskie (gołębnik, lodownia, stajnia, wozownia, itp.) utrzymane są w tym samym stylu. Zabudowania otacza duży park o powierzchni 28 hektarów z alejami spacerowymi, przerzuconymi nad kanałami mostkami i wieloma rzeźbami. Z rzeźb na uwagę zasługują pomniki Adama Mickiewicza i  Witolda Wielkiego, wykonane przez rzeźbiarza Kazimierza Ulańskiego. W budynku dworskim mieści się niewielkie muzeum rodziny Bażeńskich. W części areału parkowego jest bardzo duża i sławna na Żmudzi plantacja tulipanów, która była szczególnym obiektem zainteresowania mojej żony.
Cytowiany
Z Burbiszek pojechaliśmy do odległych o 65 km Cytowian. Cytowiany były w XIX i na początku XX wieku w posiadaniu bardzo wpływowej rodziny Romerów. W centrum Cytowian pozostało jeszcze okazałe mauzoleum Romerów z kopulastym dachem. Perełką do dzisiaj, która nas urzekła, jest okazały i olbrzymi zespół kościoła i klasztoru bernardynów. Jest jednym z najcenniejszych obiektów sakralnych na Litwie. Bernardyni zostali sprowadzeni tu z Wilna w 1613 roku, staraniem ówczesnego właściciela Cytowian, chorążego Wielkiego Księstwa Litewskiego i starosty żmudzkiego-Andrzeja Wołłowicza. Kościół p.w. NMP jest trójnawową barokową bazyliką. Wyjątkowo bogate jest wyposażenie wewnętrzne kościoła, z przepięknym zespołem barokowych ołtarzy. Trzy z nich są w prezbiterium. Rokokowy wystrój mają m.in. ambona i organy. W kościele znajduje się wiele obrazów postaci świętych z XVII i XVIII wieku, w tym płótna włoskiego malarza Rosseliniego. Wystrój uzupełniają portrety rodziny Wołłowiczów i przedstawicieli okolicznej szlachty. Zachowanych zostało również się wiele barokowych nagrobków m.in. Andrzeja Wołłowicza, księżnej Anny Druckiej-Horskiej oraz nagrobki marszałków okolicznej szlachty. Z boku do kościoła przylega dwukondygnacyjny korpus klasztorny w stylu renesansowym, a przed nim znajduje się obszerny kwadratowy dziedziniec, z biegnącą wokół galerią arkadową, zbudowaną w latach 1771-1775. Na ścianach umieszczone są pamiątkowe tablice okolicznej szlachty, prawie wszystkie opisane w polskim języku. Pośrodku dziedzińca usytuowana jest późnobarokowa kaplica p.w. Męki Pańskiej. Mieszczące się wewnątrz schody (Scala Sancta-Święte Schody) prowadzą do znajdującego się na piętrze ołtarza. Kaplica jest zbudowana na planie rzymskiej bazyliki na Lateranie.
Szydłów 
Po zwiedzeniu Cytowian skierowaliśmy się do odległego o 10 km Szydłowa. Szydłów jest obecnie jednym z najbardziej znanych ośrodków kultu maryjnego i pielgrzymkowego na Litwie. Niegdyś był zwany Żmudzką Częstochową, a obecnie Żmudzkim Lourdes. Jego sława rozpoczęła się od cudownego ukazania się Matki Boskiej na początku XVII wieku. W 1786 roku ukończono budowę nowego kościoła. Następnie odbyła się wielka uroczystość koronacji cudownego obrazu, poświęconego wcześniej w Rzymie przez papieża Piusa VI. Udział w koronacji wzięło 12 biskupów, starosta żmudzki Antoni Giełgud, liczni wojewodowie i senatorowie oraz kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów z Litwy, Prus i Polski. Aktu koronacji obrazu dokonał na rynku w Szydłowie biskup żmudzki książę Stefan Giedroyć. Następnie obraz przeniesiono uroczyście do świątyni. Od tego momentu Szydłów stał się jednym z najważniejszych ośrodków pielgrzymkowych na Litwie. Główne uroczystości i odpusty odbywają się 8 września, w dniu święta Matki Boskiej Siewnej. W 1993 roku Szydłów odwiedził papież Jan Paweł II. Kościół w Szydłowie jest trójnawowy, z wydłużonym pięciobocznym prezbiterium i dwoma czworobocznymi wieżami. Bardzo bogate jest późnobarokowe wyposażenie wewnętrzne. Stiukowe ołtarze są zdobione rzeźbami wykonanymi w latach 1762-1768 przez Tomasza Podhajskiego. Główne motywy rzeźb to anioły, zwierzęta i stwory mityczne. Bogatą ornamentykę posiada ambona i chór. W centralnym miejscu ołtarza znajduje się słynący cudami koronowany obraz  Matki Boskiej z Dzieciątkiem, będący w typie  obrazu Santa Maria  Maggiore. Jest to kopia obrazu pochodząca z I połowy XVII wieku. Pierwotny orginał datowany na połowę XV wieku został spalony przez kalwinów. Znajdujący się w kościele obraz znany powszechnie jako wizerunek MB Szydłowskiej, ubrany jest w metalową koszulkę wykonaną w 1764 roku przez złotnika L. Hoffmana. W kościele umieszczone są tablice nagrobne okolicznej szlachty, w tym marszałka szlachty Leona Kontryma. Na przedłużeniu osi kościoła w odległości ok. 300 metrów znajduje się modernistyczna kaplica NMP, w miejscu objawienia MB Szydłowskiej. Wzniesiona ona została  w latach 1912-1924 wg projektu Antoniego Wiwulskiego, który był również twórcą Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie i słynnych wileńskich Trzech Krzyży. Obok kaplicy znajduje się cmentarz, gdzie są do dzisiaj zachowane groby z XIX i początku XX wieku okolicznych ziemian, m.in.: Bartkiewiczów, Billewiczów, Butkiewiczów, Klimonttów, Kontrymów, Korewów, Strawińskich, Strumiłłów, Wierzbickich i Zalewskich. Obok kościoła funkcjonuje niedawno wybudowany dom pielgrzymkowy Jana Pawła II. Szydłów jest niewielkim i spokojnym miasteczkiem żmudzkim. Natomiast cały kompleks pielgrzymkowy stwarza wrażenie wybitnie  komercyjne, nastawione na obsługę pielgrzymów i turystów. W zdecydowanie mniejszej skali,  przypomina trochę Licheń.
Szawkoty
Z Cytowian szybko trafiliśmy do odległych o 25 km Szawkot. Wjeżdżaliśmy do nich z dużą dawką emocjonalną, ponieważ z tej miejscowości pochodziła rodzina Żenkiewiczów. Po unii horodelskiej Żenkiewiczowie przemieścili się z pogranicza Mazowsza i Małopolski na Litwę. W XVIII i XIX wieku posiadali w Szawkotach majątek, który został skonfiskowany przez cara po powstaniu styczniowym. Niewielka jego część i młyn będące w ich posiadaniu, zostały sprzedane na przełomie XIX i XX wieku. Szawkoty to dzisiaj dość wyludniona i nieduża miejscowość żmudzka, bez przemysłu i ze znikomym sektorem przetwórczo-usługowym z obszaru rolnictwa. W Szawkotach, jak i w całym tym regionie wynikiem przemian dokonujących się w ostatnich latach, bardzo podupadło rolnictwo. Wcześniej były tu głównie kołchozy. Na naszej trasie widzieliśmy wiele opuszczonych  magazynów, obór i chlewni. Młodzi ludzie masowo opuścili wieś i przenieśli się do większych miast. Starsi i emeryci wegetują, podobnie jak w polskich osiedlach po pegeerowskich. Naszym obszarem zainteresowania był głównie miejscowy kościół i przylegający do niego cmentarz. Mieliśmy szczęście ponieważ kościół był otwarty i odbywała się w nim niedzielna msza. Obecnie w tutejszej parafii brak jest księdza, a parafian obsługuje wyznaczony ksiądz z Szawlan. Na Litwie występuje niedobór księży i jest to dość typowa teraz sytuacja.  Kościół w Szawkotach p.w. Św. Trójcy jest niewielką świątynią o konstrukcji drewnianej, fundacji Szymona Herubowicza z 1773 roku, przebudowany w 1863 roku. Świątynia zbudowana jest na planie prostokąta z pięciobocznie zamkniętym prezbiterium i dwiema zakrystiami. Fasadę kościoła wieńczy trójkątny fronton. Wewnątrz znajdują się dość orginalne trzy iluzjonistycznie malowane ołtarze barokowe oraz barokowy prospekt organowy. Obok kościoła stoi drewniana jednokondygnacyjna dzwonnica z XVIII wieku. Po wizycie w kościele udaliśmy się na przyległy cmentarz. Jest to stary i nieduży cmentarz, na którym spotkaliśmy wiele osób robiących niedzielne porządki przy nagrobkach. Nie mając tym razem ograniczeń czasowych i korzystając ze słonecznej pogody, bardzo dokładnie obeszliśmy cmentarz. Natknęliśmy się tylko na kilka polskojęzycznych pomników. Naszym celem było dotarcie i zapalenie zniczy przy grobie mojego pradziadka Franciszka  i dziadka Józefa Żenkiewiczów. Pradziadek Franciszek był właścicielem majątku Szawkoty. Pełnił funkcję sędziego ziemskiego powiatu rosieńskiego. Wspierał aktywnie powstanie styczniowe na Żmudzi. Wynikiem represji carskich, część majątku uległa konfiskacie. Natomiast dziadek, Józef Żenkiewicz, po namowie Kierbedzia ukończył studia techniczne w Sankt Petersburgu i specjalizował się w projektach budowy dróg, mostów i kolei. Był bardzo zdolnym inżynierem. Powierzono mu budowę kolei transsyberyjskiej, gdzie pełnił m.in. funkcję naczelnego inżyniera budowy na odcinku Wschodniej Syberii (Krasnojarsk, Błagowieszczeńsk), z przypisanym mu tytułem jenerała-majora dróg komunikacji. Niestety, w 1911 roku w wyniku napadu na budowniczych w okolicach Bajkału, zginął. Mimo formalnego zamieszkiwania w majątku swej żony Marii z Bielskich w Adamajciach, jej staraniem został pochowany w rodzinnych Szawkotach. Pochyliwszy się w zadumie nad grobami przodków, oddaliśmy  im należny szacunek. Prawie stuletni pomnik dziadka wykonany przez fabrykę w Szawlach jest w nadzwyczaj dobrym stanie. Natomiast bardzo piękna,  jedyna tego rodzaju na cmentarzu, figura matki boskiej przylegająca do pomnika wymaga konserwacji. Wychodząc z cmentarza problem konserwacji zainicjowała moja małżonka. Z podjęciem konserwacji jest  problem nie tylko finansowy, ale i formalny. Sprawę konserwacji pozostawiamy  do rozważenia w przyszłości.
Kiejdany
Ostatnim naszym punktem litewskiej marszruty były historyczne Kiejdany, odległe od Szawkot o 60 km i położone nad rzeką Niewiażą. Zachowany został XVII wieczny układ urbanistyczny z prostokątną siecią ulic, wraz z zespołem Starego Miasta i licznymi świątyniami różnych wyznań. Kiejdany kojarzą się nam najczęściej z sienkiewiczowskim „Potopem”. Były jednym z najstarszych gniazd rodowych Radziwiłłów. Miejscowe dobra zostały nadane przez Kazimierza Jagiellończyka dla protoplasty rodu, Radziwiłłowi Ościkowiczowi pomiędzy 1440 a 1445 rokiem. Następnie władali nim Kiszkowie. W 1606 roku po ożenku wojewody wileńskiego Krzysztofa Radziwiłła „Pioruna” z Anną Kiszczanką, Kiejdany przez ponad 2 wieki były w rękach Radziwiłłów. W XVII wieku miasto przeżywało największy okres swej świetności, stając się ważnym ośrodkiem kalwińskim. Radziwiłłowie piastowali najwyższe urzędy na Litwie m.in. hetmanami wielkimi litewskimi byli: Janusz Radziwiłł „Zwycięzca” (1531-1541),  Mikołaj Radziwiłł „Rudy” (1553-1566 i 1576-1584), Krzysztof Radziwiłł „Piorun” (1589-1603), Krzysztof Radziwiłł (1635-1640), Janusz Radziwiłł (1654-1655), Michał Kazimierz „Rybeńko” (1744-1762). Lista imponująca, ale może trochę było nepotyzmu. W 1818 roku Kiejdany przeszły w ręce rodziny Czapskich. Wynikiem konfiskat po powstaniu styczniowym, przeszły z kolei w ręce rosyjskiego generała Edwarda Totlebena i pozostawały w jego rodzinie do I wojny światowej. Pierwszy zamek w Kiejdanach został wzniesiony przez Radziwiłłów w XVI wieku. Po jego dewastacji w XVII i XVIII wieku, został odbudowany jako pałac przez rodzinę Czapskich. Udokumentowany na rysunku przez Napoleona Ordę, posiadał charakterystyczne dwie wieże. Pałac został wysadzony w 1944 roku przez Niemców i dzisiaj można jedynie oglądać resztki fundamentów z dość dobrze zachowanym zespołem parkowym. Bardziej łaskawy był los dla kiejdańskich świątyń. Dominującą bryłą w Kiejdanach jest renesansowy kościół kalwiński fundacji Krzysztofa Radziwiłła, zbudowany w latach 1631-1653. W podziemiach świątyni znajduje się krypta z metalowymi sarkofagami członków rodziny Radziwiłłów m.in. hetmanów wielkich litewskich: Krzysztofa „Pioruna” i Janusza. Obecnie kościół wykorzystywany jest do celów kulturalnych (sala koncertowa i ekspozycje muzealne). Wartym obejrzenia jest katolicki kościół farny p.w. Św. Jerzego, jeden z najstarszych na Litwie, zbudowany przez Krzyżaków w 1403 roku. Z kolei w byłym kościele luterańskim fundacji Janusza Radziwiłła mieści się dzisiaj muzeum krajoznawcze. Uzupełnieniem naszego spaceru po Kiejdanach był rynek z zespołem charakterystycznych i niedużych kamieniczek, ratuszem i domami rzemieślników szkockich, którzy zostali sprowadzeni do Kiejdan w XVII wieku. W większości wszystkie budynki przy rynku zostały odrestaurowane, co jest niewątpliwie dużą atrakcją turystyczną, rekomendowaną również przez nas. Po zwiedzeniu Kiejdan wróciliśmy ponownie na nocleg do „Dworu Mejera” i następnego dnia pod wieczór dotarliśmy szcześliwie do Torunia.
Konkluzja
Litwa jest bardzo ciekawym krajem, z różnorodną architekturą, wieloma cennymi zabytkami i interesującym folklorem. Do tego na ziemi litewskiej spotykamy często polskie akcenty. Mimo przypadków zacierania śladów polskości, głównie w Wilnie, wiele obiektów i miejsc na Litwie związanych z Polakami jest restaurowana (przykładem takim były wizytowane przez nas żmudzkie Cytowiany). Dotyczy to również wielu obiektów pałacowych i dworsko-parkowych. Przy występujących czasami antagonizmach, wykorzystywanych głównie przez polityków, Litwini są generalnie nastawieni przyjaźnie do odwiedzających ich Polaków. Ponieważ podróżowanie po Litwie, niezależnie od rodzaju środka komunikacji jest bezproblemowe – gorąco zachęcamy do odwiedzenia ziemi z którą związani są m.in. Miłosz, Mickiewicz, Piłsudski, Mościcki, Gulbinowicz, Ruszczyc i wiele innych znanych nam nazwisk.
Opis zdjęć. Cmentarz w Bierżnikach poświęcony żołnierzom walczącym o Polskę w latach 1919 – 1920. Klasycystyczny „Dwór Mejera” nad granicą litewską. Kopia obrazu Matki Boskiej Trockiej w Trokach. Irena  Żenkiewicz przed remontowaną bazyliką p.w. Nawiedzenia NMP w Trokach. Dzisiejszy obraz Ostrobramski w Wilnie. Trzy muzy Teatru Dramatycznego w Wilnie. Irena Żenkiewicz przed pomnikiem księcia Aleksandra w centrum Poniewieża. Irena Żenkiewicz przy pomniku Adama Mickiewicza w parku w Burbiszkach. Dwór Bażeńskich w Burbiszkach. Kościół w Cytowianach. Barokowy ołtarz w kościele w Cytowianach. Postać Matki Boskiej w kaplicy NMP w Szydłowie. Irena Żenkiewicz przed kościołem w Szydłowie. Pomnik Józefa Żenkiewicza w Szawkotach – stan dzisiejszy. Cmentarz w Szawkotach. Kościół w Szawkotach. Rynek w Kiejdanach

Tym razem całą treść tego numeru Kroniki zajęło interesujące sprawozdanie Pana Jerzego Żenkiewicza h. Półkozic, naszego wiceprezesa Oddziału. (R.K.).