wtorek, 4 stycznia 2011

Związek Szlachty Polskiej Oddział w Bydgoszczy 6 2009

KRONIKA


Festiwal Smaku w Grucznie
Gruczno to wieś położona w dolinie Wisły nieco na południe od Świecia. Od kilku lat w tej miejscowości w sierpniu jest organizowana ta impreza pod patronatem Urzędu Marszałkowskiego naszego województwa. W tym roku już po raz czwarty.  Jest to ponoć największy festiwal kulinarny w północnej Polsce. Wzmianka o tym jest tu zamieszczona chyba tylko z tego powodu, że 22 sierpnia na imprezie w Grucznie znalazło się właśnie też kilku członków naszego Oddziału. Choć każdy przyjechał zupełnie niezależnie, dziwnym trafem udało mi się w tym ogromnym kotłującym się tłumie ludzi spotkać z samym naszym prezesem, Andrzejem Boguckim, by potem po powrocie do Bydgoszczy w jego gościnnym nowym mieszkaniu omówić wrażenia odniesione przy tych „smakach”. Owszem, warto było zobaczyć musztrę Szwadronu Ułanów Nadwiślańskich, może też występy zespołów o dość kresowych nazwach Czeremszyna i Hołoczka. Poza tym, jak już wspomniałem pozostało jedynie wrażenie przechodzącego we wszystkich kierunkach tłumu ludzi i ogromnego hałasu. Nie tylko nie można było usłyszeć sygnału własnej komórki, ale nawet normalnie porozmawiać (byliśmy z żonami, ja także z synem i wnuczką). W tych warunkach Turnieje Nalewek czy Turniej Kucharzy, czy poczynania rzeźbiarzy ludowych zeszły na dalszy plan. Z trudem udało się wyjechać z miejsc, w których tylko cudem udało się zaparkować samochody. Wydaje się, że zbytnie rozpropagowanie Festiwalu w Grucznie i jego zasięg niemal ogólnopolski nie wyszedł mu na dobre; nie jest już to ten miły i sielski sprzed kilku lat, który wspominamy bardziej mile.(R.K.)

Dwory Kresowe szlachty polskiej na Litwie – spotkanie autorskie Pana Jerzego Żenkiewicza
2 września 2009 r. w Kawiarni Literackiej „Węgliszek” na Starym Rynku w Bydgoszczy miała miejsce niezwykle interesująca prelekcja naszego wiceprezesa Oddziału ZSzP Pana Jerzego Żenkiewicza nt. „Dwór polski i jego otoczenie. Kresy Północno – Wschodnie”. Spotkanie prowadził nasz prezes dr Andrzej Bogucki. I tu od razu należy zaznaczyć, że to on był głównym inicjatorem i organizatorem tego, co mogliśmy usłyszeć i przeżyć tego wieczoru. Pewną pomoc okazał też Miejski Ośrodek Kultury, zaś niektóre media rozpowszechniły wiadomość o spotkaniu. Pan Jerzy Żenkiewicz, będąc z zawodu informatykiem, jest wysokim rangą w tym zakresie pracownikiem Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Znalazł jednak czas, by przez wiele lat zająć się tematyką dworów polskiej szlachty i stać się prawdziwym znawcą w tym zakresie, szczególnie jeśli chodzi o dwory w stronach rodzinnych swych przodków, tj. na północno wschodniej Litwie. Ukazało się o tym szereg jego publikacji. W „Węgliszku” mieliśmy okazję zapoznać się i ewentualnie nabyć ostatnią jego książkę o tytule jak podano wyżej. W Węgliszku zapełniła się cała kawiarnia. Przybyli wszyscy członkowie Oddziału z Bydgoszczy i Torunia, także mimo utrudnień Pan Waldemar Chełchowski ze Świecia i Pani Agata Lewandowska z d. Orlikowska z Solca Kujawskiego. Niektórzy byli wraz żonami, dziećmi lub innymi członkami rodzin. Ci którzy z powodu odległości lub innych ważnych przyczyn nie mogli być obecni, poprosili o przyjazd kogoś ze swych najbliższych. Obecni byli też członkowie BTH na czele z prezesem Panem Pawłem Gąsiorowskim. Mieli oni godzinę wcześniej comiesięczne zebranie w pobliskim MOK-u. Byli, jak widziałem, niektórzy dawni wilnianie, także Pani Zofia Werterowska z Pracowni Konserwacji Zabytków (córka profesora UTP). Głos w dyskusji zabierał kombatant i wileński AK-owiec Pan Siemaszko. Proszę wybaczyć, że nie potrafię wymienić wszystkich, których by pewnie należało. Tu nadmienię, że przy okazji obecności tylu członków Oddziału ZSzP, pan Tomasz Kozłowski – także znany naukowiec (antropolog) z UMK w Toruniu. Nasz pobyt w Węgliszku przedłużył się do 3 godzin, bo po prelekcji była okazja by w gronie członków Zarządu Oddziału omówić jeszcze sprawy bieżące i propozycje działań na przyszłość. Szczegóły o tym jednak podam innym razem. Opis zdjęć. Autor Jerzy Żenkiewicz oblegany przez wielbicielki… dworów Pani Anna, córka prezesa A. Boguckiego wręczyła różę Autorowi,  a jej ojciec skromnie obok przyglądał się tej ceremonii. Od prawej stoją członkowie Zarządu Oddziału: Andrzej Bogucki prezes, Tomasz Kozłowski skarbnik, Jerzy Żenkiewicz wiceprezes i Romuald Kromplewski sekretarz. (R.K.) 

Lato, lato i …
Minęło „jak z bicza strzelił”. Za oknem zimno i słota. Pozostały tylko jakieś odległe wspomnienia. Dla mnie o tych spacerach w promieniach słońca wśród dywanów kwiatowych Ciechocinka, ale dla naszego Prezesa… o, ten ma co wspominać!Najpierw w mrokach nocy walczył jak lew z porywaczami swej córki Anny. Ten staropolski szlachecki rapt starali się zastosować w życiu Imć Paweł Gąsiorowski wraz ze swym synem Wojciechem. Proszę ino spojrzeć na poniższe zdjęcie. Jednak, prezes Andrzej Bogucki nieustraszenie odparł atak. Co zatem idzie, wszystko skończyło się hucznym weselem. Dowód?  Wystarczy popatrzeć na następne zdjęcie. Jakie tłumy przed kościołem p.w. Św. Jana! Szanowny Prezesie, gratulacje! Młoda para taka dobrana i piękna? Kto nie wierzy niech się przyjrzy następnemu obrazkowi. Na nim Anna z Boguckich i Tomasz Stelmach w Zamku Bierzgłowskim.  (R.K.)

Związek Szlachty Polskiej Oddział Bydgoszcz w 70. rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej
Poświęcono "Kalwarię bydgoską - Golgotę XX wieku
"Poświęcenie "Bramy do Nieba" - 24-metrowej konstrukcji z kilkuset kamiennych krzyży na wzgórzu górującym nad miastem było w poniedziałkowy wieczór kulminacyjnym momentem obchodów 70 rocznicy wybuchu wojny w regionie kujawsko-pomorskim. Monument jest największym elementem Drogi Krzyżowej ustawionej w miejscu masowych egzekucji bydgoszczan w tzw. Dolinie Śmierci. "Dolina Śmierci - to makabryczna nazwa, której nie znajdziemy na żadnej mapie, ani w żadnym wykazie miejscowości. Nie znajdziemy, bo to nie jest miejscowość, a miejsce nikomu do 1939 roku, a właściwie Polakom aż do 1946 roku nieznane. W takim to zacisznym, a przyznać trzeba pięknym otoczeniu, gdzie pagórki zasłaniały widoczność, a krzewy tłumiły echo wystrzałów, hitlerowscy oprawcy spod znaku SS urządzali masowe egzekucje" - przypomniał ks. Jan Andrzejczak, proboszcz parafii, na terenie której znajduje się obecnie Dolina. Na terenie wzgórz i wąwozów, oddalonych wówczas od Bydgoszczy, wymordowano w 1939 roku bez sądu około 1200 Polaków, przede wszystkim przedstawicieli inteligencji: nauczycieli, urzędników, kupców, rzemieślników, lekarzy i duchownych. Oprawcy do ostatnich chwil znęcali się nad bezbronnymi ofiarami, a nawet tuż przed uśmierceniem robili im zdjęcia "portretowe", które odnaleziono po wojnie. W 1946 roku przypadkowo natrafiono na zbiorowe mogiły, ale urzędową ekshumację, z nieznanych do dziś przyczyn, nagle przerwano po wydobyciu szczątków około 300 osób. Pomysł budowy Kalwarii Bydgoskiej narodził się po wizycie Jana Pawła II nad Brdą 7 czerwca 1999 r., kiedy to papież wymieniał szczególne miejsca martyrologii w mieście. Trzynaście stacji Drogi Krzyżowej ma formę jednakowych, dwumetrowych krzyży stalowych. Wyjątkiem jest poświęcona w poniedziałkowy wieczór stacja 12 - "Brama do Nieba". Całość zaprojektował Jacek Kucaba, artysta rzeźbiarz z Przemyśla. "To szczególna stacja, zbudowana w formie 24-metrowej ściany, powstałej z 716 krzyży greckich, będących symbolem cierpienia i zbawienia. W górnej części krzyże zmieniają się w polskie orły, które Chrystus unosi ku niebu, przez otwartą przestrzeń będącą ową bramą do nieba i otwartą księga pamięci o tych, którzy oddali swoje życie" - opisał monument bp Jan Tyrawa, który dokonał jego poświęcenia. Brama do Nieba stoi na wzgórzu, ponad największą bydgoską dzielnicą Fordon, liczącą obecnie około 80 tys. mieszkańców. Po zmroku monument będzie podświetlony i widoczny z odległości kilkunastu kilometrów. Wieczorne uroczystości w Dolinie Śmierci poprzedziła w poniedziałek pokojowa manifestacja młodzieży szkolnej na Starym Rynku w Bydgoszczy. Blisko tysiąc gimnazjalistów i licealistów wysłuchało odczytanego przez jedną z uczennic listu Helenki Bembnistówny, 19-letniej niewinnej ofiary niemieckiego terroru, która została aresztowana w pierwszych dniach okupacji, a zgładzona kilka miesięcy później. List do rodziców po kilkudziesięciu latach odnalazł się w bydgoskim archiwum. "Kochana Mamusiu, Ojcze i Siostry! Ja pisze ten list 23 kwietnia 1940 r., godzinę przed moją śmiercią. Wczoraj wieczorem się dowiedziałam, że będę dzisiaj zabita. Kochani rodzice, ja ginę niewinnie, to Wam przysięgam parę minut przed moja śmiercią" - pisała do rodziny Helena. "Ale, Kochana Mamusiu, nie przejmuj się tym wcale, pan Bóg żąda ze mnie takiej ofiary. Teraz tylko mają nade mną władzę źli ludzie, ale już nigdy nie będą kierować moją wiecznością, gdzie ja się będę już szczęśliwą czuła. (...) Ja, Helena Bembnistówna, ginę niewinnie, Mamusiu, Ojcze i Siostry, jako męczenniczka, a nie jako morderczyni. Ja będę leżała na cmentarzu szubińskim, podobno na żydowskim. Gorąco Was proszę odszukajcie mnie na cmentarzu i przynieście mi tam kwiatów białych, bo ja jestem taka młoda i przede wszystkim niewinna. Kochani rodzice, chodźcie natychmiast odebrać moje rzeczy: płaszcz, kapelusz, glezejki, apaszkę, sweter, 2 jaczki. Moje rzeczy niech nosi moja siostra Jadzinka. Żegnam Was, zobaczym się na drugim świecie, Kochana Mamusiu, Ojczulku, Siostrzyczki. Ginę, żegnam Was, zostańcie z Panem Bogiem. Żegnam moją Kochaną Babcię, Wujka, Ciocię, Manię i wszystkich znajomych i krewnych. (Ukłony dla Pani Buljan)" - zakończyła list 19-letnia dziewczyna. Godzinę później Helena Bembnistówna została rozstrzelana na zapleczu bydgoskiego więzienia. Jej list od początku września trafił do uczniów wszystkich bydgoskich szkół ". olz/ ls/(PAP). W Gazecie Wyborczej w Bydgoszczy Pani red. Anna Tarnowska 15.09.2009 zapisała:  "Brama do Nieba już otwarta. W Fordonie. Młodzież z pochodniami w rękach, poczty sztandarowe, księża z całej diecezji bydgoskiej i setki wiernych uczestniczyli w poniedziałkowej uroczystości poświęcenia ostatniej i największej stacji Golgoty XX wieku. W uroczystej mszy udział wzięli kombatanci wojenni, rodziny ofiar zamordowanych w Dolinie Śmierci, wykonawcy wszystkich stacji bydgoskiej Golgoty oraz młodzież szkolna. Biskup Jan Tyrawa przypominał o ofierze zamordowanych w Fordonie Polaków. - Gromadzi nas tutaj pamięć o nich, bo ta pamięć im się należy. Oni byli i są cząstką naszej historii - mówił biskup. Podkreślał też znaczenie Kalwarii dla budowania tożsamości i podmiotowości wszystkich bydgoszczan. - Ta uroczystość wyzwala dużo emocji, ale one są tutaj najważniejsze. Mamy przede wszystkim budować wspólnotę ludzi, którzy z szacunkiem patrzą w przeszłość i na tym budują swoją przyszłość - mówił Tyrawa podczas homilii. Kwiaty na ołtarzu złożył reprezentant kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz synowie i córki pomordowanych w Dolinie Śmierci. Specjalnie na tę okazję wystawiono obraz Matki Boskiej Katyńskiej, która tuli do piersi człowieka z przestrzeloną od tyłu głową". Po mszy wierni ustawili się do uroczystego pochodu. - Brałam udział we wszystkich święceniach stacji, ale ten dzisiejszy jest dla mnie najważniejszy - mówi Grażyna Krawczuk. - Mieszkam w Fordonie już tyle lat i cieszę się, że w końcu ktoś zadbał o to, żeby to miejsce wyróżnić, jakoś je uświęcić. Przecież tyle niewinnej krwi się tutaj przelało. Najliczniej przybyli parafianie Sanktuarium Matki Boskiej Królowej Męczenników. - Jestem dumna, że w mojej parafii powstał ten pomnik - mówi Jadwiga Kulesza. - To nasz nieżyjący już proboszcz Trybowski zaczął dbać o Dolinę Śmierci. Wcześniej była zarośnięta i zapuszczona. A teraz mamy tutaj swoją Golgotę - mówi z dumą Kulesza. Pomysł z budową Golgoty XX wieku w Dolinie Śmierci zrodził się podczas wizyty Jana Pawła II w Bydgoszczy w 1999 roku. Podczas modlitwy na bydgoskim lotnisku papież wspomniał o szczególnych miejscach męczeństwa w naszym mieście. Oprócz Starego Rynku i kościoła polskich Braci Męczenników, wymienił właśnie Dolinę Śmierci. Pod wpływem papieskiej homilii powstał "Komitet Budowy Kalwarii Bydgoskiej - Golgoty XX wieku", którego prezesem został ks. prałat Jan Andrzejczak. Najważniejszym elementem stacji jest wizerunek Chrystusa Zwycięskiego w ażurowym krzyżu otoczonym przez mniejsze krucyfiksy męczenników z Doliny Śmierci. Znalazła się na niej również rzeźba bydgoskich nauczycieli prowadzonych na rozstrzelanie do Doliny Śmierci, czy masowa egzekucja na Starym Rynku u stóp kościoła jezuickiego z jesieni 1939 roku. Na monumencie widnieje także nazwisko prezydenta Bydgoszczy Leona Barciszewskiego, rozstrzelanego w 1939 roku oraz księdza Michała Kozala, zamordowanego w Dachau. Stacja składa się łącznie z 716 krzyży". Swą cząstkę w budowie pomnika ma też Związek Szlachty Polskiej Oddział w Bydgoszczy. KRS Podmiot nr: 0000115498 Społeczny Komitet Budowy Kalwarii Bydgoskiej - Golgoty XX Wieku. Członkowie reprezentacji: Grzybek Aleksander wiceprezes i skarbnik, Bogucki Andrzej Leonard członek, Pastuszewski Stefan członek, Andrzejczak Jan prezes zarządu, Trybuszewski Ignacy członek, Bylińska Krystyna sekretarz, Szuberlak Adam Hieronim członek. (R.K).

125. rocznica urodzin admirała Józefa Unruga na dworze w Sielcu
Wiceadmirał Józef Michał Hubert Unrug, herbu Unrug (urodzony 7 października1884 - zmarł 28 lutego 1973). Urodził się w Brandenburgu pod Berlinem. Do gimnazjum uczęszczał w Dreźnie. Ponieważ jego ojciec Tadeusz, po przejściu w stan spoczynku nabył majątek Sielec koło Żnina, gdzie mieszkał aż do śmierci w 1917, przeto wielu sądzi, iż Józef Unrug urodził się właśnie w tej miejscowości. W czasach zaborów służył w niemieckiej Marynarce Wojennej, ukończył tam szkołę morską w 1907, a I wojny światowej zajmował stanowiska m.in. dowódcy okrętu podwodnego i dowódcy flotylli okrętów podwodnych. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości powrócił do kraju i zasilił szeregi Polskiej Marynarki Wojennej. Był m.in. kierownikiem Urzędu Hydrograficznego i dowódcą Dywizjonu Okrętów Podwodnych, a w 1925 został wyznaczony na dowódcę Floty. Podczas kampanii wrześniowej 1939, od rozpoczęcia najazdu III Rzeszy na Polskę dowodził całością obrony na wybrzeżu, a 1 października w związku z zepchnięciem resztek odciętych sił na Półwysep Helski i brakiem dalszej możliwości obrony podjął decyzję o kapitulacji. Pomimo, iż od pierwszych chwil wojny dowodzone przez admirała wybrzeże zostało odcięte od pozostałej części kraju, poddało się jako ostatnie. W raz z pozostałymi marynarzami i żołnierzami dostał się do niewoli niemieckiej. Przebywał w obozach Nimburg, Spittal, Woldenberg, Sandbostel, Colditz i Murmau. Uwolniony został po poddaniu się Niemiec w 1945. Po opuszczeniu obozów jenieckich admirał przebywał w Wielkiej Brytanii, gdzie brał udział w likwidacji Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Nie powrócił do kraju i przebywał na emigracji w Wielkiej Brytanii, a następnie we Francji. Admirał zmarł w wieku 88 lat, 28 lutego 1973 roku w Domu Polskim w Lailly-en-Val koło Beaugency we Francji, pochowano go na cmentarzu Powstańców Styczniowych 1863 r. w Montresor. W 1976 roku umieszczono tablicę pamięci Admirałowi w kościele Marynarki Wojennej w Gdyni-Oksywiu. Odznaczony  m.in. Orderem Virtuti Militari V klasy, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, a także niemieckim Krzyżem Żelaznym.
Sielec – to tutaj wychował się jeden z najwybitniejszych polskich dowódców wojskowych,  dowódca Floty, wielki patriota wiceadmirał Józef Michał Hubert UNRUG. Przekroczywszy próg dworku Unrugów, stajemy oko w oko z przeszłością, a dzisiaj, dzięki obecnym właścicielom posiadłości, przywraca się świetność tego miejsca. Pani Katarzyna Barbara Rodziewicz wraz z mężem i dziećmi przejęła były dwór Unrugów na początku tego wieku. Fotografie zrobione w chwili zakupu pokazują jak był zniszczony i zaniedbany. Wydaje się, że jeszcze klika lat braku jakiejkolwiek opieki nad tym zabytkiem, a nikt nie byłby w stanie go uratować. Od 2002 roku prowadzone były prace remontowe, które trwają do dzisiaj. I już teraz wchodząc do dworu można naocznie przekonać się, że trud gospodarzy nie idzie na marne. Nie jest to tylko zwykły dom mieszkalny. Pani Katarzyna Barbara Rodziewicz nie zapomniała o poprzednim właścicielu. 7 października została otwarta sala poświęcona życiu admirała i jego najbliższych, gdzie obok dokumentów, zdjęć, prywatnej korespondencji można także zobaczyć przedmioty codziennego użytku przedwojennych mieszkańców dworu. Przy drzwiach frontowych znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona admirałowi, którą trzy lata temu ufundowali dzisiejsi właściciele. Dzięki takim ludziom, jak Państwo Rodziewicz, historia jest wciąż żywa, a miejsca zapomniane, ważne dla naszej historii, na nowo zaczynają tętnić życiem.  Obchody 125. rocznicy urodzin adm. Józefa Unruga obchodzono na dworze w Sielcu bardzo uroczyście. Obecni najwyżsi oficjele powiatowi, chóry w Nakła i ze szkoły im. Admirała, przedstawiciele Marynarki Wojennej, a duszą i organizatorką wszystkiego była Pani Katarzyna Barbara Rodziewicz. Jej staraniem została urządzona we dworze izba pamięci Admirała, gdzie mogliśmy widzieć bogaty zbiór pamiątek po wielkim polskim patriocie. Nie można też pominąć, że nie tylko dla ducha, ale też było coś dla ciała: doskonała grochówka, i niezliczona ilość tortowego ciasta. Tu zaznaczyć warto, że jest to rodzina znanej naszej pisarki Rodziewiczówny, autorki Dewajtis. Na uroczystości wybraliśmy się jako przedstawiciele Oddziału ZSzP: prezes Andrzej Bogucki h. Awdaniec wraz żoną Urszulą i Romuald Kromplewski h. Korab z żoną Elżbietą. Zaznaczam, że była to inicjatywa Prezesa, który też wykonał szereg zdjęć z tych uroczystości. Kilka z nich przedstawiam poniżej. W drodze do Sielca, zatrzymaliśmy się przy pomniku Leszka Białego, w pobliżu Gąsawy. Od prawej stoją: Andrzej Bogucki, jego żona Urszula, Elżbieta Kromplewska i jej mąż Romuald Kromplewski. Portret admirała Józefa Unruga, namalowany specjalnie do izby pamięci w Sielcu.  Na zdjęciu przy wejściu do dworu w Sielcu stoją od prawej w pierwszym rzędzie: Urszula Bogucka, Andrzej Bogucki, Katarzyna Barbara Rodziewicz, Leszek Rodziewicz – prezes Stowarzyszenia Rodu Rodziewiczów. W drugim rzędzie od prawej Paweł Gąsiorowski – prezes BTHG, Romuald Kromplewski, Andrzej Rodziewicz – mąż Katarzyny, córka gospodarzy  Roksana Rodziewiczówna, Elżbieta Kromplewska i  Bogdan Rodziewicz. (R.K.).

Komunikat Zarządu Głównego
Szanowni Państwo!
uprzejmie informuję, iż dnia 10 października 2009 r.. odbył się Zjazd Przedstawicieli Oddziałów, Reprezentantów Regionalnych i Konsultantów Związku. Na listę obecności wpisały się następujące osoby (wg kolejności wpisu):  Izabela Michalska z d. Czyżewska, Marek Czyżewski ,Beata Wika Czarnowska ,Tomasz Cisewski,  Maciej Sariusz-Romiszewski,  Henryk Grocholski, Wojciech Wiszowaty, Juliusz Wilczewski, Michał Niemirowicz-Szczytt,  Wojciech Grabowski,  Jerzy Wiszowaty, Zenon Ilcewicz, Adam Pszczółkowski, Łukasz Lubicz- Łapiński, Jan Szulborski, Czesław Malewski, Andrzej Kopeć, Jadwiga Kopeć, Hubert Massalski, Andrzej Teleżyński, Andrzej Bogucki, Tomasz Kozłowski, Marcin Forkiewicz, Bogdan Ciundziewicki, Ryszard Adamowicz, Mieczysław Kopeć, Henryk Smolnicki, Tomasz Jaszczołt, Małgorzata Kaczorowska, Iwona Zawisza –Chrzanowska, Kaj Małachowski, Krzysztof Orłowski, Henryk Wąsowski, Irena Szanser. Podczas Zjazdu Zarząd Główny przedstawił sytuację Związku, oraz plany na przyszłość. W kulturalnej, rzeczowej i miłej atmosferze zebrani przedyskutowywali propozycje Zarządu Głównego jak i własne. Dziękuje wszystkim Państwu za przybycie! Dla Zarządu Głównego bardzo ważne było wysłuchanie Państwa opinii. Postaramy się je w jak największym stopniu uwzględnić w naszych przyszłych uchwałach. Do wszystkich z Państwa zostanie wkrótce wysłany obszerny list informacyjny dotyczący ostatnich działań Związku i planowanych zmian. Z poważaniem. Henryk Grocholski  Prezes Związku Szlachty Polskiej. PS. Nasz Prezes, Pan Andrzej Bogucki wraz ze Skarbnikiem Panem Tomaszem Kozłowskim byli w Warszawie, widać to na liście komunikatu, stąd także mam możliwość dołączenia kilku zdjęć. (R.K.) Opis zdjęć.Prezes Oddziału Andrzej Bogucki przemawia wobec władz ZG i do władz Oddziałowych. Na Sali obrad, jak widać, z Bydgoszczy przyjechali także Prezes Andrzej Bogucki i Skarbnik Tomasz Kozłowski. A ta fotka aby pokazać, że reprezentowana też była piękniejsza część naszego świata, na pierwszym planie Pani Jadwiga Kopeć obok swego męża Andrzeja. (R.K).

Pałace i dwory w Kujawsko – Pomorskiem
C E R E K W I C A
Cerekwica jest położona 6 km na południowy-zachód od Żnina, przy lokalnej drodze do wsi Żerniki. Pałac znajduje w centrum wsi, a w otoczeniu jest XIX w. park. Pobudowany w 1876 r. dla rodziny Rogalińskich, według projektu Wiktora Stabrowskiego. W późniejszym okresie przeszedł na własność Unrugów. Styl eklektyczny. Murowany, tynkowany, piętrowy, podpiwniczony. Zbudowany na planie prostokąta, z ryzalitami po bokach, ośmioboczną wieżą od wschodu oraz parterową przybudówką od zachodu.. Dachy dwuspadowe kryte blachą, na wieży dach namiotowy. Z książki Krystyny Paruckiej i Ewy Raczyńskiej – Mąkowskiej Katalog zabytków województwa bydgoskiego. (R.K).