niedziela, 2 stycznia 2011

Związek Szlachty Polskiej w Bydgoszczy 4 2008

KRONIKA



Fundacja Potulickich w Potulicach
Przedstawiciele  Związku Szlachty Polskiej z Bydgoszczy 29 czerwca 2008 r. uczestniczyli w rocznicowych uroczystościach w Potulicach. Przy grobie hrabiny Anieli Potulickiej dawnej właścicielki okolicznych ziem, która przekazała swój majątek Fundacji Potulickiej Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu. Uczczono 76 rocznicę Jej śmierci i 80 rocznicę utworzenia fundacji. Majątek liczył 6 tys.600 hektarów ziemi.” Hrabina Aniela Potulicka sama ubierała się ubogo, nie nosiła biżuterii, chodziła w pocerowanych bluzkach. Jakaż była inna od dzisiejszych nowobogackich” – podkreślił w swej homilii ks. Abp Józef Życiński, metropolita lubelski i wielki kanclerz KUL. Oprócz niego Mszę Św. koncelebrowali ks. Abp Stanisław Wielgus i ks. bp Jan Tyrawa.(alb).PS. Polecamy Wiadomości Ziemiańskie, nr 33 (wiosna)2008, s. 58 – 61.Ziemiańskie Biografie: Jan Ziółek, Aniela Hrabina Potulicka i Jej Dzieło.

Wspomnienia Karola Kostro
Początek lat 70. Mieczysław Kostro ze swoim dwuipółrocznym synkiem Tomkiem na pl. Wolności. - Pewnie wracają z niedzielnego spaceru - podejrzewa brat 37-letniego teraz Tomasza, Karol Rawicz-Kostro. Kostro senior pochodził ze szlacheckiego rodu, jego przodkowie mieszkali w Miatach, niedaleko Trzemeszna. Należał do nich dwór oraz otaczające go ziemie z lasami i jeziorem. Cały majątek wraz z rodowym nazwiskiem został im jednak odebrany w czasach II wojny światowej. Wtedy też jego ojciec Leon musiał emigrować z kraju na Węgry. Udało mu się, ale ta podróż źle zakończyła się dla jego brata Edmunda. Schwytano go podczas ucieczki i wywieziono do obozu w Oświęcimiu. - Brat dziadka przeżył tam prawie do końca wojny - opowiada Karol. Edmund Rawicz-Kostro zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w 1945 r. Pozostało po nim tylko zdjęcie obozowe i sprzączka od paska.- Moja rodzina pochodzi z Wielkopolski, do Bydgoszczy zawitali w 1970 r., kiedy ojciec, najmłodszy z rodu, ożenił się z bydgoszczanką - wspomina Karol. Rodzice Karola poznali się w pracy. Mama, pani Renata, była księgową w bydgoskiej Przemysłówce, a jej przyszły małżonek kierowcą. - Kiedy tata poznał mamę, brał wszystkie dodatkowe kursy do Bydgoszczy - śmieje się Karol. Z tą miłosną historią wiąże się jeszcze jedna anegdota. - Zanim Polska zawarła umowę konkordatową z Watykanem, trzeba było wziąć zarówno ślub cywilny, jak i kościelny - mówi Karol. - Rodzice ślub cywilny wzięli 7 maja, a datę kościelnego mieli wyznaczoną na 12 lipca. Dla moich dziadków wiążąca była jednak przysięga w kościele i tata na dwa miesiące musiał zamieszkać w hotelu, a swoją małżonkę mógł co najwyżej odwiedzać. Państwo Kostro przeżyli razem szczęśliwie 35 lat. Wybudowali w Bydgoszczy dom i wychowali dwóch synów. Starszy Tomek ma dwie córki, Karol wybrał powołanie kapłańskie i jest teraz w seminarium. - Tata zmarł w 2005 r. i wtedy postanowiłem odzyskać nasze szlacheckie nazwisko. Zawsze wspominał o tym, że mamy drugie nazwisko, jednak sam był chyba zbyt skromny, żeby się tym zająć - wspomina syn. Poszukiwania dokumentów zaprowadziły Karola do rodzinnego domu w Trzemesznie, gdzie po wojnie zamieszkał jego dziadek. - W piwnicy znalazłem od lat nieruszaną torbę, a w niej skórzane zawiniątko - opowiada. - W środku były wszystkie dokumenty potrzebne do odzyskania członu "Rawicz" w moim nazwisku. Najcenniejsze to odręcznie kaligrafowane drzewo genealogiczne rodu i paszport mojego prapradziadka Feliksa z początku XIX w. - opowiada. Po załatwieniu wszystkich formalności otrzymał nowy akt urodzenia z dwuczłonowym nazwiskiem. Wstąpił także do Związku Szlachty Polskiej. - Stowarzyszenie prowadzi badania genealogiczne rodzin, pomaga szukać członków i organizuje zjazdy rodzinne - informuje Karol Rawicz-Kostro, w którego żyłach płynie hrabiowska krew. - Myślę, że zjazd rodziny Rawiczów też się odbędzie i planuję go zorganizować jeszcze w tym dziesięcioleciu - zapowiada". Przedruk artykułu z Gazety Wyborczej w Bydgoszczy z dnia 18 lipca 2008 r.: Tajemnica rodowego nazwiska(M. P. A.). Uwaga: Karol Józef Rawicz – Kostro h. Rawicz jest członkiem w komitecie założycielskim Oddziału ZSzP w Bydgoszczy.(R.K.).

90 Rocznica powstania 16 Pułku Ułanów w Bydgoszczy 
Dnia 26 lipca 2008 r. w Bydgoszczy uroczyście obchodzono Święto Pułkowe - 90 Rocznicę powstania 16 Pułku Ułanów, na Osiedlu Błonie dawnych ułańskich polach w Bydgoszczy. Organizatorem było Krajowe Koło Żołnierzy i Przyjaciół 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich im. gen. Gustawa Orlicz - Dreszera w Bydgoszczy. Uroczystości rozpoczęły się Mszą św. w kościele pw. Chrystusa Króla. Po Mszy św. ułani na koniach ze sztandarami oddali hołd pamięci na grobach zmarłych ułanów i przemaszerowali wraz z mieszkańcami Bydgoszczy pod Pomnik 16 Pułku Ułanów na Błoniu. W Pomorskim Muzeum Wojskowym otwarto okoliczną wystawę. Aż serce radowało się gdy, przy dźwiękach werbli i trąbek, z szablami i lancami oraz sztandarami i chorągwiami narodowymi, członkowie młodzi i dorośli  Koła pielęgnujący Pamięć w mundurach ułańskich na koniach i spieszeni akcentowali patriotyzm i tożsamość narodowej formacji. W tych patriotycznych uroczystościach brała udział reprezentacja Związku Szlachty Polskiej z Bydgoszczy.Poniżej link do Expressu Bydgoskiego, gdzie znajduje się artykuł i galeria zdjęć. Przedstawiciel Regionalny Związku Szlachty Polskiej w Bydgoszczy Andrzej Bogucki.
http://www.express.bydgoski.pl/look/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=2&NrIssue=966&NrSection=1&NrArticle=109195&IdTag=85 

Członek Związku Szlachty Polskiej ważnym działaczem Polonijnym w Rosji
Dnia 24 czerwca 2008 r. członek Związku Szlachty Polskiej Pan Aleksander Sielicki, który zadeklarował chęć przynależności do tworzonego Oddziału w Bydgoszczy, brał udział w posiedzeniu Komisji Spraw Emigracji i  Łączności z Polakami za Granicą w Senacie RP. Jak podano w notatce z posiedzenia, był on zaproszonym gościem, jako zastępca Kierownika Centrum Kultur Narodowych Kubania w Krasnodarze i jako członek polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu VII Kadencji.Pan Aleksander Sielicki między innymi także zabierał głos, poruszając sprawę sytuacji Polaków w Rosji i  potrzeby zainteresowania tego środowiska kulturą polską, nauką języka ojczystego oraz podtrzymywania polskości. Dzień przedtem Pan Aleksander Sielicki dostał z rąk marszałka Senatu RP nominację na członka polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu VII Kadencji. Jest on ponadto szefem polskiego stowarzyszenia Jedność w kraju krasnodarskim w Rosji.(R.K.).

Przyjęci do ZSzP
W lipcu 2008 r. zostali przyjęci do Związku Szlachty Polskiej  nowi członkowie. Spośród nich następujący zadeklarowali przystąpienie do Oddziału w Bydgoszczy (podano w kolejności alfabetycznej): Waldemar Chełchowski h. Lubicz (Świecie nad Wisłą), Irena Nikodem z Orlikowskich h. własnego (Solec Kujawski), Aleksander Sielicki h. Korczak (Krasnodar, Rosja).

Wyprawa w rodzinne strony przodków
Członek naszego Związku z Bydgoszczy, Tadeusz Kromplewski wyruszył wraz ze swą rodziną na Kresy, by odnaleźć znane tylko z nazwy miejsce urodzenia swego pradziadka. Napisałem „odnaleźć”, i to jest właściwe słowo. Jest ono bowiem w pobliżu południowo – wschodniej granicy Litwy z Białorusią, i jak opowiadał, ziemia tam teraz wygląda jakby „opuszczona od Boga i ludzi”. Drogi gruntowe nieoznaczone, pola leżące odłogiem, porosłe chwastami i krzakami, po domach przeważnie tylko jakieś ślady fundamentów. Odnalezienie czegokolwiek w tej sytuacji nie jest łatwe. Mimo wszystko dotarł do folwarku Bohuszyszki, a raczej miejsca, gdzie był ten folwark za czasów gdy w nim mieszkał prapradziadek Antoni i gdzie w roku 1865 urodził się jego syn, też Antoni. Miejsce rzeczywiście urokliwe: blisko do rzeki Dzisny,   wzgórza i laski nad jeziorem Łuna. Zarysy budowli, ustawionych ongiś w obszernym prostokącie, rozpoznać można raczej tylko na zdjęciach satelitarnych. Stoją zaś przeważnie tylko zewnętrzne ściany o imponującej grubości, jakby mury obronne starego grodziska. Cała konstrukcja wykonana… z gliny zmieszanej z gałązkami i słomą, z której gdzieniegdzie  sterczą  jeszcze potężne belki nadproży i stropów. I widać, że jakiś sentyment do gniazda przodków nie zupełnie zaginął, bo na pamiątkę przywiózł jedną z belek wystających z tej dziwnej, niesamowitej budowli.Poniżej (na następnej stronie) na zdjęciu Tadeusz, badający pradzieje rodu, obecnie jak widać obficie porośnięte zielonymi chwastami.(R. K.).

Pałace i dwory w Kujawsko – Pomorskiem
L U B O S T R O Ń
Lubostroń: zespół pałacowo – parkowy założony po 1787 r. przez hr. Franciszka Skórzewskiego, na obszarze folwarku Piłatowo, którą nazwę w 1800 r. zmieniono  na Lubostroń. Klasycystyczny pałac, projektu Stanisława Zawadzkiego, wzniesiony był w 1795 – 1800 w typie willi palladiańskiej, na rzucie kwadratu z trzykondygnacyjną rotundą pośrodku; w zwieńczeniu kopuły brązowa figura Atlasa dźwigającego glob ziemski, dłuta Marcinkowskiego. Wnętrza wypełnione klasycystycznymi dekoracjami wg antycznych wzorów modnych w tamtych latach (sztukaterie, dekoracje malarskie, czerwone i białe stiuki). W sali kolumnowej intarsjowana podłoga i cztery płaskorzeźby nawiązujące do zdarzeń z historii stosunków polsko - niemieckich: Spotkanie królowej Jadwigi z Konradem von Jungingen w Inowrocławiu (1397), Klęska Krzyżaków pod Płowcami w 1331 r. i pod Koronowem w 1410, oraz Fryderyk II na tle planów Kanału Bydgoskiego. Przy budowie pałacu , nawiązując jakby do historii z czasu sejmu czteroletniego, użyto niektórych materiałów zgromadzonych w Warszawie na budowę świątyni Opatrzności Bożej, która to budowa nie doszła do skutku z powodu rozbiorów Polski. Z tego materiału są kolumny przy frontowym portyku pałacu. W pobliżu jest klasycystyczna oficyna (dawny pałac) zbudowana w końcu XVIII w., także stajnie i wozownie z XIX w.  Zabudowania folwarczne neogotyckie z XIX w. Obok pałacu znajduje się duży i piękny park z 1800 r. projektu ogrodnika – architekta Teicherta z kilkoma dwustuletnimi drzewami.  A historia w skrócie wyglądała tak: W roku 1763 generał Franciszek Skórzewski h. Drogosław został właścicielem  miasteczka Łabiszyn, folwarku Piłatowo i 12 innych wsi okolicznych oraz 4 odległych. Jego żona Marianna z Ciecierskich była zafascynowana Fryderykiem II. Znała przynajmniej 7 języków, samantka, często przebywała na dworze cesarza niemieckiego. Ponoć namawiała go nawet by przyśpieszył rozbiór Polski. Może uważała rozbiór za nieuchronny, a chodziło jej przede wszystkim o to, by wszystkie jej majątki znalazły się pod jednym zaborem, nie rosyjskim? Budowę posiadłości zainaugurował ich jedyny syn, chrześniak cesarza Prus, Fryderyk.Trzeba jednak przyznać, że niektórzy następni właściciele Lubostronia z tego rodu czynnie pomagali w powstaniach narodowych i w ten sposób jakby odkupili dwuznaczną postawę Marianny.Spośród dziedziców wymienię Zygmunta Skórzewskiego, ożenionego z Konstancją z Potulickich, który zasiadając jako poseł w parlamencie pruskim w czasie germanizacji występował w obronie niezawisłości Kościoła katolickiego i przeciwko antypolskim ustawom. Jego młodszy syn Witold Stefan Bogusław ożenił się z księżniczką Marią Radziwiłł z Topian. Starał się wprowadzić nad Noteć nowoczesność (tartak, nawozy sztuczne, pługi parowe…). (R. K.).

KOMUNIKAT Prezesa ZG ZSzP
Wielmożni Państwo.Na podstawie par. 24 i 25 Statutu Związku Szlachty Polskiej zarządzam Wybory Delegatów dla Członków Związku, którzy nie zadeklarowali przynależności do żadnego z Oddziałów. Wybory odbędą się dnia 20 września 2008 r. (sobota) w Gdańsku, w siedzibie Związku Szlachty Polskiej, ul. Grodzka 12. Pierwszy termin: godzina 12:00. Drugi termin: godzina 12:30. Marcin Michal Wiszowaty Prezes Związku.

SZLACHTA POLSKA – CZAS TERAŹNIEJSZY
Poniżej zamieszczamy artykuł Pani Hanny Malickiej na temat szlachty polskiej i naszego Związku. Zastrzegamy, że nie wszystkie opinie oraz informacje zawarte w pracy odzwierciedlają te, które prezentuje Związek Szlachty Polskiej, szczególnie konsultantów genealogicznych. Niemniej wydaje się, że będzie ciekawe zaprezentowanie tego tekstu, szczególnie, że w części jest w nim zawarty wywiad z Regionalnym Reprezentantem Związku w Bydgoszczy dr.Andrzejem Boguckim h. Awdaniec.
SZLACHTA POLSKA – CZAS TERAŹNIEJSZY
Dzisiejsza szlachta: „chcemy działając w teraźniejszości uratować przeszłość dla przyszłości"(z Deklaracji Programowej Związku Szlachty Polskiej).Szlachectwo jest cnotą, jest wartością. Czy jednak teraz w XXI wieku naprawdę istnieje? Szlachta jest, przetrwała. Jak to jest z nią dzisiaj? Nie spotkamy na ulicy pana w kontuszu. Nie te czasy. Gdzie więc tych szlachetnych szukać? Wszystko dzisiaj można znaleźć w Internecie. Jest! Strona Związku Szlachty Polskiej. Teraz dowiem się wszystkiego. Związek powstał w 1995 roku, a więc po przemianach ustrojowych w naszym kraju. Zrzesza szlachtę dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów.  Od 1992 roku ukazuje się pismo „VERBUM NOBILE” – „Słowo Szlacheckie”. Związek ma swój Zarząd Główny, wybierany na pięcioletnią kadencję. Aktualnym prezesem jest Marcin Michał Wiszowaty h. Roch. Przy nazwiskach osób funkcyjnych podane są adresy e-mail i numery telefonów. Wygląda na to, że nawiązanie kontaktu z prawdziwym szlachcicem, jest możliwe. Ha! To nie znaczy, że łatwe. Jest oto ostrzeżenie, że „w związku z ogromną ilością otrzymywanej korespondencji – przepraszamy za zwłokę w odpowiedzi i prosimy o cierpliwość. Na wszystkie listy staramy się odpowiadać”. Ja tymczasem zadowolę się zwiedzaniem strony, do czego redaktorzy serdecznie zapraszają. Jest tam dokładny adres (z mapkami!) Zarządu Głównego w Gdańsku, przy Grodzkiej 12, i oddziałów terenowych, które są w Białymstoku, Bydgoszczy (w organizacji), Chełmie, Chojnicach, Ciechanowie (w organizacji), Gdańsku, Katowicach (w organizacji), Krakowie, Olsztynie (w organizacji), Ostrowi Mazowieckiej (w organizacji), Płocku (w organizacji), Przemyślu (w organizacji), Sopocie, Szczecinie (w organizacji), Warszawie i Wrocławiu. Są też regionalni przedstawiciele poza krajem: w Kanadzie, Meksyku, Niemczech i Szwecji. Całkiem gęsta siatka. Są specjalni konsultanci genealogiczni dla szlachty różnych regionów, m.in. Grodzieńszczyzny, kaszubsko-pomorskiej, Podlasia, Mazowsza, ziemi ruskiej, halickiej i innych, a także do spraw związanych z zakonami i orderami rycerskimi. Związek Szlachty Polskiej ma swój statut, w którym  możemy znaleźć różne przepisy dotyczące organizacji, jej władz, członków, celów działania. Możemy dowiedzieć się, na przykład o znaku Związku, który wita nas zaraz, kiedy otworzymy stronę www. Przedstawia on na okrągłym, amarantowym tle obrzeżonym napisem „Związek Szlachty Polskiej” - hełm rycerski. Na hełmie są labry, czyli części barwnej tkaniny stanowiącej wykończenie hełmu, mające kształt wielkich liści, korona szlachecka oraz klejnot – Orzeł Biały w koronie zamkniętej z krzyżem. Wokół błękitny otok z napisem „Ad maiora natus sum ”. Opisany jest też dokładnie sztandar, który dla członków Związku jest symbolem sławy, tradycji, honoru oraz wierności zasadom szlachty Rzeczypospolitej. Składa się on z płata, głowicy i drzewca. Na stronie głównej amarantowego płata w kształcie kwadratu znajduje się krzyż kawalerski biały, a w jego środku znak Związku. Przez środek ramion krzyża kawalerskiego biegną błękitne wąskie pasy, które tworzą krzyż równoramienny. Strona odwrotna jest identyczna. Płat sztandaru obszyty jest z trzech stron srebrną frędzlą, czwarty bok – skórą do zamocowania na drzewcu. Sztandary oddziałów zawierają ponadto, umieszczony w górnym przydrzewcowym rogu płata, biały numer kolejny oddziału w środku okręgu utworzonego z napisu – nazwy oddziału . Co jeszcze ciekawego dla zwykłego śmiertelnika można przeczytać w statucie? Otóż, co właściwie jest celem Związku. Jest nim przede wszystkim integracja i reprezentacja środowiska, ochrona jego dobrego imienia, popularyzacja i promowanie kultury, dorobku najlepszych tradycji szlacheckich oraz odrodzenie i zachowanie etosu rycerskiego. Prowadzone są działania zmierzające do zachowania dorobku kulturalnego oraz materialnych i niematerialnych pomników przeszłości szlacheckiej. Ważna jest też działalność edukacyjna, wydawnicza, społeczna i kulturalna . Szlachta zdaje sobie sprawę, jak wielkie szkody społeczne, polityczne i ekonomiczne  poczyniło minione stulecie, z dwiema wojnami światowymi i systemem komunistycznym. Dlatego stara się przywrócić dawne, często zapomniane wartości: godność, uczciwość, obowiązkowość, honor, dobre obyczaje i wychowanie, pracę dla ojczyzny i patriotyzm. Te godne szacunku zamierzenia mają być realizowane w środowisku jak najbardziej skonsolidowanym, świadomym swojej historii, kultury, etosu rycerskiego i wspólnie dbającym o dobra polskiej kultury materialnej i duchowej oraz o własne rodziny i rody. Przedstawiciele szlachty polskiej chcą przywracać w świadomości społecznej swój prawdziwy wizerunek, przeciwdziałać próbom oczerniania środowiska. Nie chcą odzyskiwać dawnych przywilejów, ale chcą być wzorem wartości intelektualnych i moralnych . Zastanawiają się, jak to robić. Jak wpisać się ze swoimi herbami, starymi, pamiątkowymi szablami i drzewami genealogicznymi w życie tu i teraz. Jak być dziś szlachcicem, jak nosić dumne nazwisko. Czy wyróżniać się z ogółu społeczeństwa, a jeżeli tak, to czym? Chyba nie wystarczy pielęgnowanie własnych tradycji, kultury i podkreślanie wyjątkowości, choć z tego czerpać można siłę. Trzeba szlachectwo pokazać, tzn. współcześnie żyć zgodnie ze starymi, ale zawsze aktualnymi, zasadami i regułami. Trzeba aktywnie budować lepszy świat dla siebie i społeczeństwu swoim wykształceniem, wiedzą, dla innych; ten bliższy i ten dalszy. Właśnie teraz, kiedy pojawiły się możliwości, a jest tak wiele do zrobienia: do odrestaurowania, do przekształcenia, do przywrócenia i do zbudowania całkiem od nowa. I, co ważne, mieć poczucie odpowiedzialności za Ojczyznę, za teraźniejszość i pomyślność w przyszłości. Jakie w związku z tym wyznaczać sobie cele, aby były bliskie całemu środowisku, jak nadrabiać stracone lata, aby nie popełniać błędów, nie odrzucać sprawdzonych rozwiązań. Misją szlachty powinno być służenie doświadczeniem, popartym szlachetnością serca i otwartym umysłem. Umysłem, który chce ćwiczyć i kształcić pozytywne cechy przekazane przez przodków, który jest gotowy zmierzyć się z nowymi wyzwaniami, ale który także pamięta złe cechy i niechlubne uczynki, które kiedyś dobiły szlachecką Rzeczpospolitą. W tej pracy nad kształtowaniem i doskonaleniem siebie i realizacją szlachetnych zamierzeń trzeba ciągle pamiętać o ideałach i zasadach rycerskiego etosu, bo to właśnie on ma dodawać siły i otuchy w codziennych zmaganiach z życiowymi trudnościami. To właśnie może uzasadnić sens i potrzebę istnienia szlachty. W praktyce - herbowi prowadzą działalność charytatywną, działają poprzez fundacje, promują idee wolontariatu. Pomoc i działalność dla dobra swoich rodzin i dla dobra ogólnego to sposób na to, aby stan szlachecki był potrzebny, aby przetrwał. W takim duchu wystąpił Marcin Michał Wiszowaty na spotkaniu Związku Szlachty Polskiej w Dworku Sierakowskich  w Sopocie . Na pewno nie reprezentował wyłącznie swoich poglądów. Można więc chyba mieć nadzieję, że podobnie myśli większość szlachetnie urodzonych, bo tylko wtedy ideały, o których wspominał będą żywe.Spójrzmy teraz na naszych szlachciców z innej strony, tzn. oczyma zwykłych ludzi. Pan Marcin Wiszowaty w jednym z artykułów  wspominał o ankiecie przeprowadzonej przez rozgłośnię radiową na ulicy. Pytano przechodniów, jak wyobrażają sobie polskiego szlachcica. Wśród znaków szczególnych wymieniano: wygoloną czuprynę, szablę u pasa, kontusz, pas słucki, konia, ostrogi, błyszczący sygnet i tym podobne cechy. Autor artykułu, prawdziwy szlachcic, tak źle przyjął takie określenia, że wyłączył radio. Czy jego zniesmaczenie było uzasadnione? Zareagował tak, bo wie, jaka jest współczesna szlachta, jakie są jej idee, cele, dążenia, wreszcie, jaki jest jej obecny wizerunek. Czy jednak jest  winą przeciętnego przechodnia, że nie ma o tym pojęcia? Czy to rzeczywiście zniewolenie umysłowe, postkomunistyczna rzeczywistość, złe podręczniki szkolne  lub polityka grubej kreski, są winne, że szlachta  jawi się jako relikt przeszłości? Pewnie, po części, tak. Wydaje się jednak, że to sami przedstawiciele polskiej szlachty powinni lepiej zadbać o to,  żeby społeczeństwo dowiedziało się, że stan szlachecki  ciągle trwa, a może nie tylko trwa, ale żyje, działa, odnawia się, chce odgrywać coraz większą rolę w Ojczyźnie. Nie chce wracać do historii, by przywracać dawne przywileje, ale by czerpać z dobrych, sprawdzonych wzorów. Chce natomiast wykorzystywać te wzory i znajomość historii, swoje wykształcenie, spuściznę kulturową, po to, by ulepszać zastaną rzeczywistość, walczyć z nieuczciwością, fałszem, głupotą, niegodziwością. Chce proponować wzory postępowania opartego na wartościach, takich jak: prawda, honor, uczciwość i mądrość. Marzy o tym, by samo słowo szlachectwo, kojarzone było ze służbą, niesieniem pomocy, bezinteresownością, a przede wszystkim, z tym, z czego wyrosło – z etosem rycerskim. W tym celu chce się sama doskonalić, również po to, by być przykładem godnym naśladowania dla młodych, żeby można było wychowywać ich na prawych ludzi. To ma być sposób na odnalezienie się w naszych trudnych czasach. Wydaje się, że to dobry sposób. Oby jednak zadziałał, oby te szczytne intencje, projekty, czy wreszcie konkretne działania trafiły na podatny grunt. To dobrze, że młodzieży szlacheckiej pozwala się uczestniczyć w spotkaniach razem z dorosłymi, słucha się, co mają do powiedzenia, nie traktuje z wyższością. Udaje mi się wreszcie porozmawiać z prawdziwym szlachcicem, panem Andrzejem Boguckim h. Awdaniec. Nie jest to taki całkiem zwykły członek Związku Szlachty Polskiej, ale osoba, pełniąca funkcję Przedstawiciela Regionalnego Związku Szlachty Polskiej w Bydgoszczy i przewodniczącego krajowej Komisji Rewizyjnej. Cóż możemy się dowiedzieć o szlachcie polskiej z pierwszej ręki? Związek chce się rozwijać. Współpracuje już z kilkoma podobnymi organizacjami, chce zostać członkiem organizacji międzynarodowej, europejskiej zrzeszającej szlachtę z innych krajów i czyni do tego przygotowania. Okazuje się, że nie jest to takie proste dla Polaków. Nie jest nam przychylna szlachta rosyjska, z którą to kiedyś mieliśmy „na pieńku”. Podważa ona polskość szlachty, która otrzymała  nobilitację w czasie zaborów. W naszym kraju była spora przerwa w organizowaniu się ruchu szlacheckiego. W czasach komunizmu nie mógł się rozwijać; działalność była po prostu zabroniona. Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, dzięki sokolim rodzinom i przekazywaniu jego idei kolejnym pokoleniom działało nawet w podziemiu. Teraz tych organizacji jest więcej. W rodzinie pana Andrzeja Boguckiego, sokola tradycja sięga wstecz  do pradziadka i jest ciągle kontynuowana; teraz przez dzieci. Związek jest w kontakcie również z Polskim Towarzystwem Ziemiańskim. W naszym regionie jest to oddział kujawsko-pomorski z siedzibą w Toruniu. Członkami tego towarzystwa są nie tylko szlachcice, a po prostu ziemianie. Niektórzy nie odzyskali jeszcze nawet swojej ziemi. Za szlachtę uważa się przede wszystkim potomków herbowych I Rzeczpospolitej. Mapa I Rzeczpospolitej jest dla nich świętością. Takich Polaków jest średnio 10%. Kiedyś na Mazowszu było przeszło 20%, a w niektórych wsiach nawet 50%. Było ich tylu, bo byli to wojownicy, żołnierze walczący za ojczyznę, najemnicy. Król nadawał im ziemię, a oni tę ziemię uprawiali. Niektórzy pomnażali te majątki i bywało, że stawali się  magnatami. Inni zostawali urzędnikami, np. właśnie ze szlachty kujawskiej. Z racji pełnionych funkcji byli nobilitowani do szlachectwa. Związek podchodzi do nobilitacji bardzo liberalnie. Oprócz potomków I Rzeczpospolitej są ludzie, którzy mają nadania od zaborców: z Rosji od cara rosyjskiego, od cesarza Austro – Węgier, czy od króla Prus. Najważniejsze jest to, że byli Polakami i to, co robili. Nie wyklucza się też wyznawców innych religii niż katolicka. Wypada dobrze znać historię; wtedy łatwiej jest zrozumieć dzieje poszczególnych rodzin i ich tożsamość. Dużo można się dowiedzieć badając swoją genealogię, heraldykę. Jest, np. Bydgoskie Towarzystwo Heraldyczno-Genealogiczne, w którym jego członkowie amatorsko badają swoje dzieje, jest też  Polskie Towarzystwo Heraldyczne w Warszawie, gdzie prowadzone są badania naukowe, a w naszym regionie naukowcy zajmują się tymi badaniami w oddziale toruńskim PTHr przy UMK. Jednak, jak podkreśla pan Andrzej Bogucki, od tego jakimi dokumentami ktoś się legitymuje, jakich miał przodków, ważniejsze jest to, jak żyje. Swój ród można tym, co się robi, wzmocnić lub też osłabić.  Sam, podobnie jak jego ojciec, urodził się w Bydgoszczy, docenia wielokulturowość miasta, która sprzyja tolerancji dla ludzi z różnych stron. Jest potomkiem staropolskiej szlachty wielkopolskiej z Bogucic koło Kalisza. Ocenia, że noszących w Polsce to samo nazwisko jest około 10 tysięcy (8 czy 9 rodów). Zrzeszeni w Związku Szlachty Polskiej pielęgnują wartości, które wyznają i doceniają posiadanie takich wartości u innych. Można różnić się zdaniem w wielu sprawach, można należeć do różnych partii politycznych, ale o człowieku świadczy, co tak naprawdę liczy się dla niego w życiu, co jest ważne na co dzień. Szczególną wagę przywiązuje się do honoru, do odpowiedniego zachowania. Bóg, honor, Ojczyzna – to zawołanie niezmiennie najważniejsze.Polski Kodeks Honorowy Władysława Boziewicza ciągle obowiązuje. Można tam znaleźć wiele na temat honorowego i niehonorowego postępowania. Są to oczywiście przepisy stare. Nowszą wskazówką są „Kodeksy honorowe. Między tradycją a współczesnością” wydane przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Jest to praca zbiorowa pod redakcją Marka Adamkiewicza i można się z niej dowiedzieć o genezie kodeksów honorowych, ich historii od epoki starożytnej, rycerskiej, armii najemnych do epoki nowożytnej, współczesnej. Są rozdziały o etyce, o cnotach, normach i wartościach, patriotyzmie, myśli chrześcijańskiej. Honor był zawsze ważny, nie tylko w Rzeczpospolitej szlacheckiej, i zawsze byli ludzie honorowi i niehonorowi. O honor trzeba walczyć, również z samym sobą, trzeba ciągle się starać. Obecnie jest już opracowany projekt nowego kodeksu honorowego. Pewne rzeczy trzeba zmieniać. Modyfikuje się fragment dotyczący organizacji sądów honorowych, aby dostosować je do potrzeb Związku Szlachty Polskiej, wprowadza się odmienną typologię sądów honorowych, zmienia się też elementy procedury przed sądem. Chodzi też o to, by osoby były zdolne, zgodnie z przepisami, do żądania i dawania satysfakcji honorowej, również w przypadku, gdy osoba obrażająca do Związku nie należy. Uprawnionym do wszczęcia sprawy przed sądem jest każda osoba honorowa. Szlachcianki oraz szlachta stanu duchownego mają ograniczoną zdolność honorową. Osobą honorową jest ponadto każdy, kto z powodu wykształcenia, inteligencji osobistej, stanowiska społecznego lub urodzenia, wznosi się ponad zwyczajowy poziom uczciwego człowieka. Wszyscy ludzie honorowi są sobie równi. Nie wolno odmawiać zadośćuczynienia z powodu różnicy stanu, urodzenia, stanowiska, wykształcenia, majątku. Opisane są szczegółowo różne rodzaje i stopnie obrazy, zniewagi. Istnieją sekundanci, czyli zastępcy honorowi – dla ochrony czci i dania satysfakcji, co też reguluje osobne postępowanie. Nie ma oczywiście pojedynków. Stwierdzenie sądu, że obraza nie miała miejsca, jest też satysfakcją. Są propozycje do dyskusji dotyczące etykiety i protokółu ceremonialnego Związku Szlachty Polskiej. Rozpatruje się punkty dotyczące ubioru organizacyjnego, zwyczajnego, stroju ceremonialnego. To są oczywiście szczegóły. Są tam symbole przynależności do stanu szlacheckiego, odznaki Związku Szlachty Polskiej, flaga herbowa, sztandary oddziałów. Rozważa się sprawy związane z hymnem Związku, rotą ślubowania, organizacją spotkań związkowych, pokazów i ceremoniałów specjalnych, np. dla pocztów sztandarowych. Powstaje Złota Księga – Liber Amicorum - księga wpisów gości Związku lub zarządu głównego. Będzie Złota Księga z rolką herbową Związku ze spisem wszystkich członków. Zostanie mianowany mistrz rolki herbowej do prowadzenia Złotej Księgi. Chodzi tu o okazanie szacunku człowiekowi, czy jest gościem, zasłużonym członkiem, czy też nowo przyjętym. Za święto Związku Szlachty Polskiej uważana jest data – 1 lipca – rocznica podpisania Unii Lubelskiej. Osobne miejsce w kodeksie mają:  pamięć o zmarłych i członkach Związku, udział w uroczystościach publicznych i obchodach świąt narodowych, a także w zwykłych spotkaniach; wprowadzanie nowych członków, organizacja kwest, działań dobroczynnych, pomoc innym. Związek ma zawsze pamiętać o potrzebach innych, nie tylko szlachty. Jest też mowa o różnych uroczystościach, rautach, kolacjach, balach. Podkreśla się, jak istotna jest współpraca z innymi związkami 
i organizacjami rodzinnymi, nie tylko szlacheckimi. Coraz więcej ludzi, również młodych jest zainteresowanych swoją tożsamością. Szukają swoich korzeni, ale również wzorców osobowych. Są coraz lepiej wykształceni, korzystają z Internetu, wymieniają myśli, poglądy, publikują w gazetach, książkach. Zapisują swoją przeszłość, tworzą drzewka genealogiczne, korzystają z archiwaliów. Jest teraz łatwiejszy dostęp do skanowanych dokumentów, mikrofilmów itp. Związek Szlachty Polskiej nie zamyka się też w swoim  obecnym składzie. Przeciwnie, planuje przyjmowanie nowych członków, aby organizacja rosła w siłę i działała prężnie. Rozważa się propozycje do zmian w statucie: pewne zmiany strukturalne, przyjęcie starych nazw, autorytetu do ustalenia powszechnie wiążących reguł. Będzie nowa interpretacja statutu w sprawie szlachectwa. Mówi się, że do Związku może być przyjęta osoba pochodzenia szlacheckiego w linii męskiej. Nie ma nic o pochodzeniu polskim i litewskim a wiadomo, że wielu Polaków było na Litwie, a wielu Litwinów w Polsce. Zarząd główny wyda więc uchwałę interpretacyjną w tej sprawie. Wiadomo będzie, kto może być członkiem Związku, a kto jest szlachcicem polskim. Będzie też o szlachectwie staropolskim, dla którego cezurą jest rok 1795, szlachectwie czasu zaborów – nobilitacje Polaków na terenie obcym – nabytym poza terenem Rzeczypospolitej Szlacheckiej. Osoby, które ubiegają się o członkostwo powinny mieć wywód genealogiczny. Szlachcicem ziem Rzeczypospolitej w okresie zaborów, szlachectwie polskim jest ten, kto urodził się z legalnego związku małżeńskiego ojca szlachcica, przy czym nie ma znaczenia, kiedy to małżeństwo zostało zawarte, przed czy po urodzeniu dziecka. Może być szlachcicem dziecko, które urodziło się poza małżeństwem, ale uznane jest oficjalnie przez ojca, nosi jego nazwisko, a nawet takie, które zostało uznane przez sąd rodzinny jako dziecko danego ojca. Zachowuje wtedy prawo do nazwiska, dziedziczenia, pokrewieństwa. Trzeba również uwzględniać takie przypadki, jak np. te z lat dwudziestych, trzydziestych XX w. sowieckiej Rosji: dwie osoby przeciwnej płci, mieszkające razem, państwo uznawało za małżeństwo bez potrzeby zawierania jakichkolwiek formalności. Dzieci takich par były uznawane za legalne. Przedstawiciele polskiej szlachty w tym okresie, na tych terenach, też byli w takich sytuacjach. Do szlachty polskiej zaliczani są przedstawiciele rodów szlacheckich, które za takowe rody szlacheckie były uznawane w czasach i na terenach I Rzeczypospolitej. Zatem do grupy tej zaliczane są, zarówno odwieczne rody szlacheckie: polskie, mazowieckie, litewskie, ruskie, pruskie, tatarskie, mołdawskie, ormiańskie, finlandzkie itd., jak również ich potomkowie w prostej linii męskiej. Szlachcic polski dużą wagę przywiązuje do honoru, do doskonalenia swojego charakteru. Reaguje na nieprawości. W codziennym życiu wyróżnia się obyciem, do innych odnosi się z należytym szacunkiem. Wielką wartością jest dla niego rodzina, tradycja starszych pokoleń, pomoc w dojrzewaniu młodym. Chce kształtować właściwy obraz polskiej szlachty, wolny od przekłamań; dlatego dąży do prawdy, szuka jej w wielu źródłach. Jest to piękny wzór do naśladowania. Oby ci szlachetni znaleźli sposób, aby ich szlachetność promieniowała na innych, a szczególnie na tych, którym najbardziej jej brakuje.
-ad maiora natus sum łac., jestem stworzony do wyższych rzeczy (spraw).
- Statut Związku Szlachty Polskiej, rozdział I, §9.
-tamże, rozdział II, §10.
-Deklaracja Programowa Związku Szlachty Polskiej.
-Marcin M. Wiszowaty, Szlachectwo dziś, Marcin Michał Wiszowaty, Szlachectwo, [w:] Verbum Nobile, nr 13/14, 2000 r.
(Hanna Malicka)