wtorek, 13 grudnia 2011

Związek Szlachty Polskiej Oddział w Bydgoszczy 5 2011

KRONIKA

Reminiscencje lata
Latem na działce w Prądocinie, wśród uroków zieleni i zapachów z rożna, odbyło się spotkanie co niektórych z naszego Oddziału Szlachty. Prezes, Imć Pan Andrzej Bogucki, przybył z zapasem podków, z którymi chyba latami w Sokołach ćwiczył rzucanie do celu. Zarządził zawody, i jak widać na zdjęciu, od razu wykazał swą niezwykłą zręczność.A może ja tak poćwiczę machanie szablą i potem zobaczymy kto komu szybciej utnie głowę? Foto: Tak rzucał podkowami Prezes.Przedtem tak zgodnie maszerowaliśmy na pole bitwy. Patrz poniżej. A potem już tylko było ognisko, pieczenie kiełbasek i pogawędki, jak to między szlachtą drzewiej bywało. Nie ma to jak letnie lenistwo, w promieniach słońca, na łonie natury. A teraz? „A nam jest szkoda lata…” Nie, nie. To nie kolonizatorzy w dżungli. To od prawej nasz prezes Andrzej Bogucki h. Awdaniec i ja, Romuald Kromplewski wśród chwastów w moim ogródku.(R.K.).

Nawiedzenie cmentarza
Koniec października i pierwsze dni listopada są w Polsce tradycyjnie okresem, w którym wspominamy naszych zmarłych. W Bydgoszczy jest kilka cmentarzy, wśród nich jeden z największych jest na Bielawkach. Tam właśnie, z inicjatywy koła przewodników PTTK w Bydgoszczy postanowiliśmy spotkać się w dniu 24 października 2011, odszukać groby znanych i zasłużonych dla kraju i regionu ludzi,szczególnie przewodników, krajoznawców i w ogóle miłośników turystyki, którzy tu spoczywają. Tak się złożyło, że w naszym Oddziale ZSzP także jest kilku przewodników oraz organizatorów turystyki, zatem nie mogło w tym nawiedzeniu cmentarz zabraknąć przedstawicieli szlachty. Wielu spośród tych, którzy wyprzedzili nas w tym marszu ku wieczności znaliśmy osobiście, więc przy ich mogiłach było wiele wspomnień o ich życiu i działalności, nieraz naprawdę wspaniałych zasług. Był tez czas na zadumę i modlitwę o to, bu łaskawy Bóg przyjął ich dusze do swego królestwa. Poniżej dwa zdjęcia. Na pierwszym nasza grupa na cmentarzu, wśród nich też redaktorzy gazet i radia oraz członkowie Towarzystwa Genealogiczno – Heraldycznego w Bydgoszczy. Na drugim nagrobek śp. Zdzisława Zagłoby Zyglera. Był on szlachcicem i choć nie wiadomo czy spokrewnionym z tym znanym Zagłobą z Trylogii Henryka Sienkiewicza, bezwątpienia z charakteru miał z nim wiele wspólnego. Nawet na tablicy nagrobnej możemy odczytać, że był to nie tylko działacz harcerski i turystyczny, ale także gawędziarz i „zapiewajło”. Miał rodzeństwo, z którego znamy obecnie jednego jego syna w Bydgoszczy, który jest znanym podróżnikiem, nieraz byliśmy na jego prelekcjach z podróży po Ameryce Południowej. Drugi syn, aktualnie mieszkający na Opolszczyźnie w Prudniku, którego widziałem jeszcze w tym miesiącu, będąc na Sympozjum Krajoznawców, którego jest on co roku współorganizatorem. I tu właśnie mogę potwierdzić co w nim pozostawił jego niezapomniany Ojciec. Otóż on też w czasie wycieczek jest takim „zapiewajłem”, których nie często już się spotyka. A zna piosenki chyba wszystkie także te z okresu międzywojennego. Gdy to wspomniałem, patrząc na grób Zdzisława Zagłoby mogłem powiedzieć: Nie cały umarłeś.  (R.K.).

Piknik PTZ w Broniewie
Polskie Towarzystwo Ziemiańskie Oddział Pomorsko – Kujawski zorganizowało 22 października 2011 r. Piknik szlachecko – ziemiański w Dworze w Broniewie powiat Nakło. Dwór ten, to dawna własność zasłużonego Rodu Koczorowskich, zagrabiony po 1945 roku przez komunistów. Dwór swojej Rodziny, czyli swoją własność, odkupił po latach Andrzej Musiał prezes PTZ Oddziału Pomorsko Kujawskiego. Dwór był zrujnowany, park zdewastowany. Andrzej Musiał ze swoją żoną Ewą odbudowali Dwór swoje Gniazdo Rodowe i urządzili w pięknym stylu szlachecko ziemiańskim. Dwór odbudowano, zrekonstruowano, odnowiono pomieszczenia, uporządkowano dojazd i drogi, a przede wszystkim wywieziono śmieci i gruz z parku, posadzono nowe rośliny i nowe drzewa, utworzono nowe alejki z drzew, dziś 4 letnich. Wewnątrz urządzono salon, z meblami rodowymi, obrazami przodków, bibelotami i akcesoriami myśliwskimi. W tym Dworze jest Duch, jak za dawnych czasów szlachecko ziemiańskich. Duch elegancji, czystości, porządku, polskości, patriotyzmu, kultury i tożsamości, narodowej. Na każdym kroku widać gospodarność oraz wspaniałą egzystencję i harmonię człowieka z naturą. W tym pięknym miejscu w sielankowym nastroju odbył się właśnie nasz piknik, który będziemy mile długo pamiętać. Po powitaniu gości przez właścicieli Dworu na początku omówiono sprawy organizacyjne PTZ, dot. zwrotu majątków, lasów, przedstawiono stan prawny oraz działania ZG PTZ, omówiono i rozprowadzono piękne i świetne kwartalniki „Wiadomości Ziemiańskie”, dokonano wpłat składek. Osobno z czcią i szacunkiem wspomniano o zmarłej 11.08.2011 w Bydgoszczy ziemiance Irenie Dąbrowskiej z domu Łangowskiej, siostrze założyciela i prezesa naszego oddziału dr Jana Łangowskiego, właściciela Mileszew k/ Brodnicy. Został przedstawiony krótki biogram zmarłej, która w czasie drugiej wojny była żołnierzem Armii Krajowej, została awansowana na stopień oficerski. Złożono kondolencje Olechnie Wojteckiej, córce zmarłej, która była obecna na naszym pikniku. Następnie odbył się spacer po starym parku dworskim, zwiedzano dwór. Przy wykwintnym obiedzie, szlachetnych trunkach, przy kawie i tortach dyskutowano na tematy o sztuce, kulturze i tradycji ziemiańskiej o bliskiej ideowej współpracy Kujawsko Pomorskiego PTZ z ZSzP Oddział Bydgoszcz. Złożono propozycję opracowania historii PTZ Oddziału Pomorsko Kujawskiego. Następnie Marlena Watta Skrzydlewska umiliła nastrój mini koncertem fortepianowym. Na zakończenie należy serdecznie podziękować za miłą gościnę prezesowi Andrzejowi Musiałowi. Osobne, szczególne  podziękowanie należy się Pani Dworu Ewie Musiał, która zadbała aby piknik odbył się na wysokim poziomie godnym Ziemian. W pikniku uczestniczyli: Urszula i Andrzej Boguccy, Lech Graduszewski, Ewa, Paulina i Andrzej Musiał, Maria i Krzysztof Rudniccy, Marlena i Andrzej Watta Skrzydlewscy, Lech Studziński, Olechna Wojtecka. Opis zdjęcia przed Dworem w Broniewie 22.10.2011. Stoją od lewej, rząd 1: Andrzej Musiał, Ewa Musiał, Patrycja Musiał, rząd 2: Krzysztof Rudnicki, Maria Rudnicka, Urszula Bogucka, rząd 3: Olechna Wojtecka, Marlena Watta Skrzydlewska, Andrzej Watta Skrzydlewski, rząd 4: Lech Studziński, Lech Graduszewski, Andrzej Bogucki. (alb).

Hołd ruski 400 rocznica Bydgoszcz na Forum ZSzP
http://www.forum.szlachta.org.pl/index.php?topic=8938.40
Właśnie dziś w Bydgoszczy w Kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, delegacja ZSzP Oddział Bydgoszcz uczestniczyła w uroczystej Mszy Św. zorganizowanej właśnie z okazji 400 lecia Hołdu Ruskiego. Mszę odprawił w rycie trydenckim ks. prał. Roman Kneblewski, proboszcz parafii. Miał piękne wzruszające kazanie, które głosił z ambony. Po kazaniu otrzymał wielkie brawa i owacje na stojąco. W Mszy św. wzięło udział przeszło 300 osób, sztandary i delegacje wielu organizacji patriotycznych i kulturotwórczych. Udział też wzięła organizacja Kujawska Brać Szlachecka w pięknych strojach szlacheckich.  Na zakończenie Mszy św. biły dzwony i odśpiewano Te Deum. Po Mszy św. przed Kościołem pod kierunkiem prałata, bardzo wielkiego zwolennika i przyjaciela tradycji szlachecko - sarmackiej, na Jego zawołanie na cześć Rzeczpospolitej, Króla, Szlachty i in. gromkim chórem odpowiadano Vivatami! Potem Kujawska Brać Szlachecka zaprezentowała rekonstrukcję walk polskiej szlachty. Lubię uczestniczyć w Mszach trydenckich i modlić się po łacinie, i miałem możliwość odmówić po łacinie Pater noster. Służbę liturgiczną stanowili alumni z 3 roku bydgoskiego seminarium, w tym mój jeden wychowanek alumn Daniel. Już nieliczni księża umieją odprawiać Msze św. w rycie trydenckim, tym bardziej cieszyło mnie, że tych kilku młodych alumnów uczyło się tej wielowiekowej tradycji. Trzeba jeszcze dodać, że okolica Kościoła była udekorowana flagami narodowymi a na Domu Katolickim na Placu Piastowskim obok Kościoła wisiał od dłuższego czasu wielki baner informujący o Hołdzie ruskim. W samym kościele był znany obraz z hołdu ruskiego oraz wielki Orzeł w Koronie, trzymający w szponach Krzyż i Szablę. To godło jest ks. prałata używane podczas różnych imprez szlacheckich. (alb).

Nasi delegaci
Z obrad Walnego Zebrania Związku Szlachty Polskiej w Bydgoszczy, które miało miejsce w dniu 4 listopada 2011 r. w Uniwersytecie Technologiczno – Przyrodniczym w Bydgoszczy. Zebranie otworzył Prezes Oddziału Pan Andrzej Bogucki h. Awdaniec. Przedstawił zasadniczy cel Zebrania, to jest wybranie delegatów na grudniowe Nadzwyczajne Walne Zebranie Związku Szlachty Polskiej w Warszawie. Przywitał zebranych, szczególnie nowego członka Oddziału Pana Józefa Sługockiego h. Ślepowron. Z tego też powodu, że wśród nas był nowy członek, poprosił by każdy z obecnych powiedział kilka słów o sobie.  Szczególnie p. Józef Słogocki przedstawił w skrócie swój rodowód oraz co robi obecnie. Wybrano jednogłośnie na przewodniczącego Zebrania Andrzeja Boguckiego, a na protokolanta  Romualda Kromplewskiego. W następnej kolejności podpisano listę obecności i przeliczono obecnych i nadesłane upoważnienia zastępstwa za tych, którzy nie mogli przyjechać na zebranie. Stwierdzono, że obecni są: Andrzej Bogucki h. Awdaniec – prezes Oddziału; Tadeusz Obrocki h. Rudnica – przewodniczący Komisji Rewizyjnej Oddziału, Janusz Orlikowski h. Nowina, Michał Styp - Rekowski h. własnego – członek Zarządu Oddziału, Romuald Kromplewski h. Korab – sekretarz Oddziału, Józeg Sługocki  h. Ślepowron, Tomasz Kozłowski h. własnego – skarbnik Oddziału. Nadto 5 członków usprawiedliwiło swą nieobecność i nadesłało upoważnienia dla poszczególnych obecnych członków do głosowania w ich imieniu: Pełnomocnictwa nadesłali: Aleksander Sielicki h. Korczak z Krasnodaru (Rosja), Aleksander Piotrowski h. Korwin z Krasnodaru (Rosja), Tadeusz Kromplewski h. Korab, Karol de Ślepowron – Wróblewski h. Ślepowron, Jerzy Żenkiewicz h. Półkozic. Podjęto jednogłośnie uchwałę, że na zebraniu jest kworum, 7 + 5 = 12 osób z 21 członków Oddziału. Stwierdzono prawomocność Zebrania. Uchwalono proponowany porządek obrad. Przewodniczący Andrzej Bogucki omówił działalność Oddziału w ostatnim okresie, szczególnie mówił o zorganizowanych ogólnopolskich Sejmikach. Zachęcił do korzystania z Forum elektronicznego ZSzP. Omówił sprawę nowego projektu Statutu Związku, który ma być uchwalony w grudniu w Warszawie. Przypomniał o konieczności uzupełnienia dokumentów, to jest nowych ankiet członkowskich i załączników do nich. Dotyczyło to tych członków, którzy mają jeszcze jakiekolwiek braki – zgodnie z monitem elektronicznym z ZG. Uchwalono, że głosowania dotyczące wyboru delegatów będą jawne. Przegłosowano to jednogłośnie. Na kandydatów na delegatów zgłoszono Andrzeja Boguckiego h. Awdaniec i Karola de Ślepowron – Wróblewskigo h. Ślepowron, który wprawdzie nie był obecny na zebraniu, ale telefonicznie wyraził zgodę na kandydowanie. Przegłosowano kolejno (każdego z osobna) wybór na delegata na Nadzwyczajne Walne Zebranie ZSzP w Warszawie, jak podano w pkt. 1 protokołu. Obu kandydatów wybrano na delegatów jednogłośnie. Omówiono plan działalności Oddziału na najbliższą przyszłość. Zaproponowano, by w styczniu 2012 r. zorganizować spotkanie opłatkowe członków Oddziału i ich rodzin. Na miejsce spotkania zaproponowano Toruń. Latem przewidziano zorganizowanie  Sejmiku, prawdopodobnie w Lubostroniu. Dokładny czas, koszt i miejsce do ustalenia w przyszłości. Na wniosek członków z Piły (i okolic Piły), zaproponowano  w dniu 16.11.2011 r. wspólne spotkanie w Pile w celu odwiedzenia kolekcji szlacheckich strojów i broni, którą zgromadził tam jeden z pasjonatów tematyki szlacheckiej. Wszystkie propozycje zostały jednogłośnie przyjęte przez zebranych do realizacji. Prezes Andrzej Bogucki wyraził specjalne podziękowanie dla prof. Michała Styp – Rekowskiego h. własnego za udostępnianie nam na zebrania pomieszczenia na Uniwersytecie Technologiczno – Przyrodniczym w Bydgoszczy. Na tym przewodniczący Zebrania ogłosił jego zakończenie. Wzniesiono toast: Vivat Szlachta! Protokółował Romuald Kromplewski.

Święto Niepodległości naszej Ojczyzny
Dzień 11 listopada to rocznica odzyskania w roku 1918 niepodległości Polski po 123 latach niewoli. Właściwie,  licząc od roku pierwszego rozbioru (1772), to niektóre dzielnice naszego kraju były okupowane nawet 146 lat.  A uwzględniając, że w 1918 r niepodległość uzyskała tylko część kraju i jeszcze prawie przez 3 lata trzeba było orężnie, w ciężkich bojach wywalczać rzeczywistą niepodległość (woj.. na polsko – bolszewicka, bitwa 15.8.1920 r. pod Warszawą) to w sumie przecież można powiedzieć półtora wieku, kilka pokoleń naszych rodaków, którzy nigdy nie mieli możliwości żyć w wolnej Ojczyźnie. Zatem jest za co dziękować Bogu oraz patriotom naszej Ojczyzny, którzy z poświęceniem walczyli o niepodległość i wielu z nich oddało za nią życie. W miastach naszego województwa, jak co roku, odbyło się z tej okazji wiele uroczystości: w kościołach, na placach i głównych ulicach, przy pomnikach… Brali w nich udział poszczególni członkowie naszego Oddziału Związku Szlachty Polskiej. Po południu byliśmy też w pałacu w Ostromecku, gdzie był koncert pieśni patriotycznych. Jak zwykle, podziwiałem chór dzieci z miejscowej szkoły podstawowej. Słowo „podziwiałem” jest tu jak najbardziej właściwe, bo by grupa małych dzieci tak doskonale potrafiła odśpiewać kilkadziesiąt pieśni i zachęcić też nieraz włączenie się w ten śpiew całej przepełnionej pałacowej sali balowej, w obecnych czasach nie jest powszechne.(RK)

Przeglądając co piszą znajomi na „Facebooku”, znalazłem oto taki piękny wiersz Pana Aleksandra Korczaka Sielickiego nazszego członka. (RK).
                                                               
O Polsko
Autor: Aleksander Korczak Sielicki.
Ave, Patria!
Ojczyzno moja, bądź błogosławiona,
I błogosławion owoc twego ducha!
Oto w błękity wyciągam ramiona,
Gdzie Bóg mnie słucha...
Majowe słońce promieni się w niebie -
O Polsko moja, błogosławię ciebie!
Nie, iżeś kłosem pola me okryła,
Skowronki moje żywiąca za morzem,
Nie, iżeś, ziemio, chleby mi rodziła,
Szumiała zbożem;
Ale iż duch twój rośnie mi..

17 listopada 2011 r., wykład Prezesa Bydgoskiego Oddziału ZSzP Andrzeja Boguckiego o kulturze ziemiańskiej i szlacheckiej 
wygłoszony w ramach bydgoskiej „Debaty czwartkowej”. W Sali Akademickiej Przestrzeni Kulturalnej Wyższej Szkoły Gospodarki 17.11.2011 r. odbyła się kolejna "Debata czwartkowa". Tym razem dotyczyła dziedzictwa kultury szlacheckiej i ziemiańskiej. Wykłady wygłosili Andrzej Bogucki i Maciej Obremski. Całość prowadził Włodzimierz Moch.
Temat debaty: "Dziedzictwo kultury szlacheckiej i ziemiańskiej w regionie Pomorza i Kujaw". Paneliści przedstawili część historyczną dziedzictwa, która zachowała się w źródłach i publikacjach oraz stan materialny, jaki zachował się w postaci, pałaców, dworów i dworków w regionie kujawsko-pomorskim, przypomnieli spuścizną duchową, pozostawioną przez szlachtę. Przedstawione zostały źródła pisane – literatura piękna, reprodukcje malarskie, portrety trumienne i pejzaże, pamiętniki, prasa itp., ale także wzory dworskiego savoir-vivre'u, wartości i normy obyczajowe przestrzegane przez szlachtę i ziemiaństwo, jej zajęcia, rozrywki, wizyty gości, zjazdy rodzin i rodów, polowania. Życie, które toczyło się wokół prac rolniczych, w rytmie świąt i pór roku, w ścisłej więzi z przyrodą, kulturalne promieniowanie dworów i zaścianków, folwarków, zarówno na najbliższe otoczenie, jak i na życie ekonomiczne kulturalne regionu i kraju. Przybyli goście, przedstawiciele rodów szlacheckich i ziemiańskich, historycy i studenci, przedstawili swoje świadectwa szlacheckiego dziedzictwa i genealogii swoich rodów. Pośród przyniesionych pamiątek bydgoszczanin Marian Mroziński przyniósł oryginalny Herbarz z 1790 roku. W dyskusji uczestniczyło kilka osób. Marek Chamot, dyrektor Instytutu Kulturoznawstwa, podziękował wszystkim za zorganizowanie debaty. Maciej Obremski zaproponował, aby kulturą polskiego sarmatyzmu zainteresować kraje Unii Europejskiej. Jest to bogata tradycja wielonarodowej Rzeczypospolitej. Debata była częścią projektu "Pracownia Regionalistyczna - dziedzictwo kultury ziemiańskiej regionu kujawsko-pomorskiego", który jest dofinansowany ze środków Województwa Kujawsko-Pomorskiego". (A.S.)

Dokument zgonu z KL Mauthausen-Gusen Edmunda Styp-Rekowskiego
Edmund Styp-Rekowski pochodził ze znanej kaszubskiej rodziny, która tytuł szlachecki uzyskała już w XVII lub nawet w XV wieku. Od samego początku rodzina ta była wierna królom Polski, brała udział w wojnach pod Cecorą i Chocimiem za Jana III Wazy i w wyprawie wiedeńskiej króla Jana III Sobieskiego.
Nie sposób omówić wojenne losy tej rodziny bez odwołania się do historii ziemi bytowskiej. Wywodząca się z miejscowości Rekowo w 1752 r. rodzina Styp-Rekowskich osiedliła się w Płotowie Małym na ziemi bytowskiej. Ziemia bytowska, podobnie jak ziemia lęborska, przechodziła różne koleje losu – spod panowania króla polskiego w ręce pruskie. Miało to też wielki wpływ na losy ludności zamieszkującej te tereny. Ostatecznie król Jan Kazimierz traktatem bydgoskim przekazał ziemię bytowsko-lęborską elektorowi brandenburskiemu w zamian za rezygnację sojuszu elektora ze Szwedami. Odtąd przez długie lata ziemia bytowsko-lęborska pozostawała pod panowaniem Brandenburgii, a od 1701 r. – królestwa Pruskiego. Zapoczątkowało to trudny okres dla ludności kaszubskiej, a zwłaszcza dla szlachty. W Słupsku i Chełmnie zorganizowano szkoły kadetów, które szkoliły przyszłych oficerów pruskich, wywodzących się ze szlachty kaszubskiej, a służące głównie zgermanizowaniu członków szlacheckich rodów. Na ziemi bytowskiej, regionie silnie etnicznie polskim, szczególnie na sile przybrał ruch germanizacyjny. Niemcy podkreślali, że Kaszuba to nie Polak, a powstała w zaborze pruskim Komisja Kolonizacyjna wywłaszczała z majątków polskich i kaszubskich właścicieli, rozparcelowując ziemię wśród Niemców. Jednak te poczynania zaborcy wywarły wręcz odwrotny skutek, antypolskie represje i ustawy zmobilizowały szlachtę kaszubską i duchowieństwo do działań, mających zapobiegać wynaradawianiu i upadku gospodarczego ludności tych ziem. Zakładano kółka rolnicze i sklepy kupieckie, banki ludowe, a przede wszystkim rodziny uczyły swoje dzieci języka polskiego. Po I wojnie światowej ziemia bytowsko-lęborska pozostała w rekach niemieckich, co wywołało sprzeciw mieszkańców. Manifestowano na rzecz powrotu tych ziem do Polski, urządzano strajki szkolne, domagając się nauki języka polskiego i religii w szkołach. Zbierano podpisy rodziców domagających się polskiej szkoły dla dzieci. Działalności narodowej między innymi poświęciła się rodzina Styp-Rekowskich. W 1923 r. w mieszkaniu Jana Styp-Rekowskiego w Płotowie powstał oddział Związku Polaków w Niemczech, który wszedł w skład V Dzielnicy Związku, obejmującej ziemie: złotowska, babimojską i Kaszuby. Prezesem tego oddziału został Jan Styp-Rekowski, który został też zastępcą prezesa powołanego kilka miesięcy później oddziału Związku Towarzystw Szkolnych w Niemczech. Dzięki staraniom ZTSzwN 3 lipca 1929 r. powstały pierwsze polskie szkoły w Płotowie, w Osławie Dąbrowie, Ugoszczy i Rabacinie. Pomimo nasileniu się ze strony Niemców szykan, młodzież polska zaczęła organizować polskie chóry, czytano polską literaturę i polską prasę, zorganizowano polskie harcerstwo. W tym samym jednak czasie, zwłaszcza po dojściu w Niemczech do władzy Adolfa Hitlera, wzmogły się ataki na ludność polską, zwłaszcza wyjątkowo trudna była sytuacja Kaszubów na ziemi bytowskiej. Dochodziło do aresztowań działaczy ZPwN, wprowadzono ustawę o zagrodach dziedzicznych, na mocy której Polaków, którzy nie ulegli germanizacji, pozbawiano własnych gospodarstw rolnych. Rodziny zaangażowane w umacnianiu polskości tych ziem, w tym rodzina Styp-Rekowskich, stały się pierwszymi ofiarami II wojny światowej. Już od połowy sierpnia 1939r. trwały aresztowania wśród działaczy ZPwN. 25 sierpnia 1939 r., w przeddzień planowanego początkowo ataku na Polskę, aresztowano działaczy ZPwN i ZPTSzwN, nauczycieli oraz spółdzielców w powiecie złotowskim. Po odebraniu im paszportów i wręczeniu decyzji aresztowania, doprowadzeni zostali do więzieniu w Złotowie. Tego samego dnia oddziały stacjonujące w Złotowie zostały przesunięte ku granicy z Polską, a cały powiat złotowski uznany został za obszar działań wojskowych, a dla potrzeb wojska zajęto Dom Polski w Zakrzewie. Zaraz po wybuchu wojny w Karolewie rozstrzelano polskiego nauczyciela, znanego w Złotowskiem działacza oświatowego i społecznego, Konrada Konaka, wcześniej pozbawionego przez Niemców prawa nauczania. Pierwszym obozem koncentracyjnym do którego trafiali aresztowani w pierwszych miesiącach wojny pomorscy działacze narodowi, był KL Sachsenhausen. Tam już 23 września 1939 roku z berlińskiego więzienia skierowano 20 działaczy Polonii z pogranicza. Po wybuchu wojny aresztowano Polaków zamieszkałych w Berlinie w domu mieszczącym się przy Mariannenplatz 14. Budynek zakupiony przez Związek Polaków w Niemczech służył jako schronienie wydalonym z Rzeszy Polakom – mieszkańcom Powiśla, Warmii i Mazur, ziemi złotowskiej i Śląska. Aresztowanych umieszczono w więzieniu w Berlinie, mieszczącym się przy Alexanderplatz, skąd wywożono ich do obozów koncentracyjnych. Wśród nich był m.in. kierownik Dzielnicy V Związku Polaków Izydor Maćkowicz, kierownik biura Związku Towarzystw Szkolnych w Bytowie ks. Józef Styp-Rekowski oraz dyrektor banku w Złotowie Jan Kocik.
Pod koniec września 1939 r. w kolejnym transporcie działaczy polonijnych z pogranicza do Sachsenhausen skierowany został Jan Styp-Rekowski wraz z synem Alfonsem, który zmarł w Sachsenhausen 3 kwietnia 1942 roku. Drugi syn Jana, ks. Józef Styp-Rekowski, również wywieziony z berlińskiego więzienia do KL Sachsenhausen, po kilku miesiącach trafił do KL Dachau. Obóz ten przeżył tylko dzięki pomocy męża siostry, Ryszarda Knowały, który wystarał się dla niego o pracę pod dachem przy hodowli królików. Jan Styp-Rekowski, także przewieziony do KL Dachau, dzięki staraniom żony oraz miejscowego wójta i sołtysa, w listopadzie 1940 r., mając 66 lat, został z obozu zwolniony. Zmarł 12 czerwca 1942 r. Także w następnych miesiącach 1939 r. do KL Sachsenhausen przysyłano Działaczy polonijnych. W październiku w jednym z transportów przybył tam dr Jerzy Kostecki – adwokat ze Złotowa, a w listopadzie i grudniu 1939 roku około 500 Polaków z pogranicza skierowano z obozu przejściowego, zorganizowanego na terenie byłych zakładów lotniczych Albatros w Pile.Dalszych działaczy polonijnych z Niemiec z więzienia w Berlinie wywieziono do KL Sachsenhausen w grudniu 1939 roku. 18 stycznia 1940 roku w obozie tym został zamordowany Jan Bauer – kierownik bytowskiego Towarzystwa Szkolnego, organizator polskiego szkolnictwa na ziemi bytowskiej, działacz plebiscytowy w Prusach. Edmund Styp-Rekowski od 1938 r. pracujący w Polskim Gimnazjum w Kwidzynie został wraz z całym personelem i uczniami gimnazjum aresztowany 25 sierpnia 1939 r. Poprzez obozy w Tapiau, Hohenbruch, 18 grudnia 1939 r. trafił do obozu Stutthof, skąd w raz innymi więźniami w kwietniu 1940 r. został wywieziony początkowo do KL Sachsenhausen, gdzie spotkał się z ojcem Janem oraz braćmi Józefem i Alfonsem, a następnie do KL Mauthausen-Gusen, gdzie zmarł 9 lipca 1941 r. Kopię dokumentu zgonu E. Styp-Rekowskiego, jak i kopie ponad 60 oryginalnych listów pisanych przez członków rodziny Styp-Rekowskich z obozów koncentracyjnych i innych dokumentów, Dział Dokumentacyjny Muzeum Stutthof w Sztutowie pozyskał z Muzeum Zachodnio-Kaszubskiego w Bytowie.
Opracowano na podstawie: Władysława Knosała, Utrwalić pamięć. O rodzinie Styp- Rekowskich z Płotowa, Gdańsk-Bytów 1994. (dd)